Grodzki tłumaczył się dziennikarzowi wPolsce24! "Wpłacali..."Grodzki tłumaczył się dziennikarzowi wPolsce24! "Wpłacali..."
Rzecz godna zapisania kredą w kominie wydarzyła się dziś w szczecińskim sądzie. Polityk Koalicji Obywatelskiej nie uciekł przed dziennikarzem wPolsce24. Chodzi o senatora Tomasza Grodzkiego, byłego marszałka, który zeznawał ws. Fundacji Pomocy Transplantologii.
Reporter wPolsce24 Piotr Czyżewski wybrał się dziś do szczecińskiego sądu, gdzie trwa proces w sprawie Fundacji Pomocy Transplantologii. Swoje zeznania kontynuuje dziś prof. Tomasz Grodzki, były marszałek Senatu, nadal zasiadający z ramienia KO w izbie wyższej polskiego parlamentu. Wcześniej przed sądem Grodzki stawił się w sierpniu tego roku.
Wpłaty na Fundację Pomocy Transplantologii
Co ciekawe, polityk KO nie zachował się jak wielu jego kolegów zarówno z partii, jak i całej koalicji, a konkretnie – nie uciekał przed naszym dziennikarzem, lecz z nim porozmawiał.
Ani nie zawiadywałem tą fundacją, ani nigdy nie byłem jej prezesem
- mówił Czyżewskiemu.
Dopytywany przez dziennikarza, czy założył tę fundację, odpowiedział twierdząco.
Założyłem w latach 90., w celu wspierania transplantologii. Natomiast operacje nie były w celu przyspieszenia
- dodał.
Pieniądze nie były w celu przyspieszenia? To czemu ludzie wpłacali?
- zapytał reporter.
Wpłacali tak, jak wpłacali na WOŚP i setki innych fundacji w Polsce. Wspierając je dobrowolnie.
- odpowiedział senator.
Co zeznała wcześniej pacjentka?
Piotr Czyżewski przypomniał zeznania jednej z pacjentek, które złożyła przed tym samym sądem w ubiegłym tygodniu. Kobieta powiedziała przed sądem, że była u lekarza, który miał stwierdzić, że jeśli wpłaci pieniądze, szybciej uzyska potrzebne świadczenie medyczne, czyli operację– nie po dwóch latach, tylko po dwóch miesiącach.
Chyba mówi pan nieprawdę, dlatego, że nie było tydzień temu rozprawy w tej sprawie
- skomentował senator KO.
Kiedy dziennikarz odparł, że owszem – była, pacjentka zeznawała przez godzinę, a on sam przez godzinę był tam obecny, Grodzki odparł, że nic mu o tym nie wiadomo.
Nie byłem, więc nie wiem. Ale ludzie wpłacali dobrowolnie, co wielokrotnie poświadczali na sali sądowej
- zaznaczył polityk.
jj/źr. wPolityce.pl, za wPolsce24
