Dramat w V aktach: O upadku Barbary Mróz-Gorgoń za pomocą AIDramat w V aktach: O upadku Barbary Mróz-Gorgoń za pomocą AI
Krótka, lecz intensywna kariera wciąż aktualnej pełnomocnik rządu ds. marki narodowej, Barbary Mróz-Gorgoń, stała się najgłośniejszą aferą w ostatnim czasie. Raport wygenerowany przez sztuczną inteligencję stał się obiektem powszechnej krytyki i szyderstw ze względu na kosmiczny język. Konrad Hryszkiewicz, również korzystając z narzędzi AI, w krótkim felietonie wyjaśnia najważniejsze elementy tej afery.
Z dużym zaciekawieniem, a jednocześnie lekkim uśmiechem obserwowałem gwałtowny rozwój historii z raportem Barbary Mróz-Gorgoń, przygotowanego przez Czata GPT. Ponieważ pani pełnomocnik uwielbia narzędzia AI, sam postanowiłem skorzystać z Groka, aby w punktach rozpisał mi pięć najważniejszych etapów tej afery.
Hej, Grok, napisz mi dramat w V aktach na podstawie historii raportu pani Barbary Mróz-Gorgoń.
Po chwili, całkowicie za darmo (a nie za 200 tys. złotych) miałem gotowy ramowy plan. Ponieważ pani minister twierdzi, iż sztuczna inteligencja jest najlepszym przyjacielem każdego naukowca, zainspirowany jej mową motywacyjną dla naukowców-amatorów, sam postanowiłem z niej skorzystać.
Akt I: Narodziny projektu (2025)
Nieznana szerzej nikomu do tej pory fundacja "Marka Polska Think Tank" publikuje raport poświęcony marce Polski. Tytuł brzmi dostojnie: "Polaków Portret Własny. Raport z badań DNA Marki Polska". Ot raport jak setki tysięcy innych, nikt nic o nim nie wie, nikt nie słyszał. I dobrze - wszak pieniądze lubią ciszę. A w grę przecież wchodzi dotacja w wysokości niemal 200 tys. złotych.
Akt II: Publikacja i nominacja
W listopadzie 2025 roku raport zostaje opublikowany. Piotr Borys, wiceminister sportu i turystyki, nieświadomy niczego pozuje na tle wielkiego baneru promującego tę wybitną, "naukową" publikację:
To pierwsze tak kompleksowe badanie, które pokazuje, kim jesteśmy jako społeczeństwo, jakie wartości nas kształtują oraz jak widzimy potencjał współczesnej Polski
- pisał Borys w listopadzie 2025 roku.
Niestety, pan wiceminister chyba nigdy nie zajrzał do środka. Z tego też powodu nie sufferował z powodu chlebowości, czy innych zawartych w dziele kwiatków - ale o tym powiemy za chwilę...
Zawrotna kariera pani Barbary Mróz-Gorgoń dopiero zaczęła rozkwitać. W lipcu 2026 roku sam Kierownik mianował ją pełnomocnikiem ds. budowania polskiej marki. To ważne i odpowiedzialne zadanie. Zadanie, które trzeba realizować - także narzędziami sztucznej inteligencji. Jak bowiem zbudować markę narodową?
To jest set skojarzeń, trzech, pięciu, czasami siedmiu, które trzeba wybrać, które trzeba ustrukturyzować i zdefiniować. I tutaj sztuczna inteligencja zdecydowanie przyjdzie z pomocą
- tłumaczyła pani pełnomocnik w rozmowie z TVP
Akt III: Ujawnienie (20 sierpnia 2026)
Niestety miłość pani Mróz-Gorgoń do sztucznej inteligencji okazała się być nieodwzajemniona. Prawdopodobnie nigdy raport nie stałby się przedmiotem debaty publicznej, gdyby nie pewien wścibski ekspert z Instytutu Sobieskiego. Sebastian Meitz odpalił istną bombę na portalu X, ale chyba sam nie spodziewał się, że sprawa zostanie aż tak mocno nagłośniona.
Czy “Markę Polska” ma nam wygenerować sztuczna inteligencja? Czy Ministerstwo Sportu i Turystyki zapłaciło 200 000 złotych w ramach zadania publicznego za raport wygenerowany przez AI?
- pytał się ekspert i na nieszczęście zaczął obnażać wszelkie mankamenty dzieła. Zmyślone, źle wpisane cytaty, niechlujnie zredagowany tekst oraz dziwny język.
Brak słów. Nie wstyd Pani Mróz-Gorgoń? Co to w ogóle ma być? Losowe przypisy, nieprawdziwe liczby, tekst rodem z chata GPT gdy ten jeszcze raczkował. Wywiady pogłębione z 24 osobami (w tym jedną z młodszego pokolenia). Ja się czuję, jakby ktoś napluł mi w twarz
- grzmiał Radosław Ditrich z portalu zero.pl, żądając natychmiastowych wyjaśnień.
Te pojawiły się dość niespodziewanie po niemal dobie od wybuchu afery, gdy już cały internet znał takie sformułowania jak chlebowość, suffering czy hejtercy. Kiedyś Leszek Miller powiedział, że dla niektórych osób milczenie nie jest złotem, lecz szansą. W tym wypadku z pewnością pani minister nie skorzystała z tej szansy.
Na pewno był wspomagany sztuczną inteligencją i był efektem czegoś, co w nauce nazywa się "working progress"
- tłumaczyła Mróz-Gorgoń, po czym dodała:
To jest dokument, który rzeczywiście nie powinien się znaleźć nigdy w przestrzeni publicznej. Tak się stało i tu muszę powiedzieć, że biję się w piersi, wykorzystywałam AI i myślę, że co drugi profesor...
- i w tym momencie w sukurs przyszedł pani minister redaktor Grzegorz Jankowski, który zlitował się i nie dał jej dokończyć zdania, które z pewnością do reszty by ją skompromitowało w oczach wszystkich.
Akt IV: Docinki i ataki
Jak łatwo się było domyślić - internet był bezlitosny. Zamiast wsparcia i zrozumienia dla sufferingu pani minister, ci wszyscy hejtercy zaczęli wyciągać brudy na jej temat. Zero litości. A to, że brat Klaudii Jachiry był w jej radzie fundacji, a to że zna się z Izabelą Bodnar (znaną z fishingu na rybackich kutrach), a to że nazywa się tak samo jak pewien dziennikarz z TVN-u (i że niby jeszcze razem prowadzili butik z okularami - ale to na pewno przypadek!).
Niestety najgorsze dla pani Mróz-Gorgoń jest to, że doktryna Neumanna w jej przypadku nie zadziałała. Widocznie za krótki staż wśród "swoich". Ministerstwo Sportu i Turystyki odcięło się więc brutalnie od swojego chlebobiorcy (vel Waszej Chlebowości).
Prezentowany na Platformie X raport nie był przedmiotem zamówienia, ani nie stanowił realizacji żadnej umowy, której stroną było Ministerstwo Sportu i Turystyki
- czytamy w oświadczeniu resortu na portalu X.
I w tym wypadku internetowi hejtercy nie mogli po prostu odpuścić. Zaczęli wrzucać w komentarzach zdjęcia pana wiceministra z imprezy z okazji narodzin raportu (tzw. doświadczenie birthingu), wrzucali też informację z pierwszych stron raportu, że został on przygotowany w ramach "w ramach zadania publicznego >>Marka Polska – podstrategia turystyczna<<, dofinansowanego ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki".
No skandal! Być może ta adnotacja też została wygenerowana przez AI - ja bym przemyślał taką linię obrony przez resort...
A co najgorsze zamiast się po prostu pośmiać i poszydzić, to teraz opozycja chce jeszcze wyciągać konsekwencje. Posłowie "Rozwoju+" złożyli w sprawie raportu zawiadomienie do prokuratury.
Czy panowie Rutnicki i Borys działali wspólnie i w porozumieniu z dzisiejszą koleżanką z rządu – czy „tylko” zaniedbali swoje obowiązki i wypłacili prawie 200 tys. za to badziewie? Czy to był także sposób na to aby wypromować panią Mróz-Gorgoń i wstawić ją do rządu? To wszystko i kilka innych spraw powinien ustalić prokurator w śledztwie
- napisał poseł Paweł Jabłoński.
Akt V: Otwarty finał (EPILOG)
Nic tak nie boli, jak zdrada - zwłaszcza zdrada ze strony przyjaciół. Najpierw zdradzona przez pana Rutnickiego, a teraz przez pana Żurka. Prokuratura Regionalna w Warszawie zażądała bowiem od Ministerstwa Sportu i Turystyki kopii raportu „Polaków Portret Własny” oraz umowy dotyczącej jego opracowania i dofinansowania.
Niestety pani Barbara Mróz-Gorgoń tak skupiła się na wizerunku Polski jako marki, a zapomniała, że najważniejszy jest wizerunek Kierownika. Ten niestety dla niej nie ma litości dla tych, którzy ciągną go na dno. Wygląda na to, że ta krótka, niczym brief przygotowany przez czatbota, kariera pani od Ejaj wkrótce dobiegnie końca i zostanie jej jedynie wspomnienie o miłej i wygodnej posadzie w rządzie.
Ale spokojnie. Trzeba jakoś przetrwać ten suffering - może i w tej sytuacji pomoże sztuczna inteligencja. Zawsze są jakieś alternatywy dla rządowego stołka - wystarczy zapytać Czata GPT.
Chociaż po tej historii myślę, że pani Mróz-Gorgoń przyda się odpoczynek od AI. Polecam tradycyjne, papierowe książki.
