Detektyw-celebryta szuka Romanowskiego. Niesamowite, co "ustalił"Detektyw-celebryta szuka Romanowskiego. Niesamowite, co "ustalił"

FacebookTwitter

Celebryta Krzysztof Rutkowski, który po 20 latach w lipcu tego roku odzyskał licencję detektywa, zabrał się za poszukiwania… posła Marcina Romanowskiego. Specjalnie wyprawił się do miejsca, w którym rzekomo miał przebywać polityk opozycji i w rolce na Instagrama podzielił się „sensacyjnymi” ustaleniami.

Krzysztof Rutkowski jest znany jako dość kontrowersyjny (nie tylko ze względu na metody działania czy zamiłowanie do ekstrawagancji i przepychu) detektyw, choć licencję odzyskał dopiero na początku lipca, po 20 latach. Chętnie włącza się w głośne, medialne sprawy, nadaje im rozgłos, choć z rozwiązywaniem bywa, oczywiście, różnie.

Rutkowski na tropie Romanowskiego

W maju tego roku Rutkowski zadeklarował chęć włączenia się w poszukiwania Marcina Romanowskiego. Były wiceminister sprawiedliwości korzystał z azylu politycznego na Węgrzech, jednak po zmianie władzy zmuszony był do zmiany miejsca pobytu. Parlamentarzysta opozycji, ścigany w sprawie Funduszu Sprawiedliwości, obawia się o uczciwość wymiaru sprawiedliwości w Polsce w obecnej sytuacji politycznej. W rozmowie z „Faktem” 13 maja detektyw utrzymywał, że Marcin Romanowski przebywa w Rumunii.

Wiemy, gdzie i zawstydzimy polskie służby. Jak polski wywiad działa, żeby puścili osobę, za którą wydano europejski nakaz aresztowania? Mało tego, adres mieszkania, w którym był, wszyscy znali. I co? Kolejny raz ich wykiwał. Teraz możemy Romanowskiego zatrzymać, bo na terytorium Rumunii nam nikt nic nie zrobi. (…) 

- mówił.

Pod koniec sierpnia detektyw wyruszył do… Naddniestrza. Czyli tam, gdzie – jak utrzymuje prokuratura – polityka PiS najprawdopodobniej nie ma i nie było, a wniosek o list żelazny miał służyć zmyleniu tropu.

Jesteśmy przed urzędem pocztowym w miejscowości Bendery, skąd Marcin Romanowski miał wysyłać pismo do prokuratury w Polsce w celu uzyskania listu żelaznego. Potwierdzimy lub wykluczymy jego obecność w tym urzędzie pocztowym, gdzie w tym momencie jesteśmy. Bendery oddalone są około 20 minut od Tyraspola

- mówi Rutkowski w rolce opublikowanej na Instagramie.

Dlaczego akurat ktoś by wybrał ten urząd pocztowy? Nie jest monitorowany przez jakiekolwiek kamery

 - dodaje detektyw-celebryta.

Co "odkrył" Rutkowski?

Na nagraniu słyszymy muzykę z filmów „Ojciec Chrzestny”, a następnie Krzysztof Rutkowski dzieli się ustaleniami po spotkaniu z naczelnik poczty. Pokazuje jej plakat "POSZUKIWANY" ze zdjęciem Romanowskiego.

Naczelnik Poczty, jak również jej pracownica nie rozpoznały Marcina Romanowskiego, który miałby z tego urzędu pocztowego wysyłać pismo do Polski

 - stwierdził.

Każde pismo, które wychodzi z tej poczty jest rejestrowane. Musimy poddać pewnej weryfikacji, czy faktycznie z tej poczty był wysyłany jakikolwiek list do Polski

- tłumaczył detektyw.

Innymi słowy: Krzysztof Rutkowski "ustalił" to, co wiadomo od kilku tygodni.

 

 

jj/źr. wPolityce.pl, za: X, Instagram

 

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.