Czarnek o sprawie RomanowskiegoCzarnek o sprawie Romanowskiego

Każdy mógł nadać z Naddniestrza wniosek o wydanie listu żelaznego - uważa wiceprezes PiS Przemysław Czarnek. Potwierdził słowa prowadzącego rozmowę dziennikarza o tym, że potwierdzenie informacji o pobycie Romanowskiego w Naddniestrzu oznaczałoby "przekroczenie pewnej linii”, ale jednoznacznie poddał w wątpliwość doniesienia, że właśnie tam jest ścigany przez prokuraturę Waldemara Żurka polityk PiS.
Do Sądu Okręgowego w Warszawie wpłynął wniosek b. wiceszefa MS, posła PiS Marcina Romanowskiego o wydanie listu żelaznego; z pisma oraz z koperty wynika, że przesyłka została nadana w Tyraspolu, na terenie Naddniestrza, separatystycznego regionu Mołdawii wspieranego przez Rosję.
Czarnek pytany o te doniesienia w środę w Polsat News podkreślił, że nie zna obecnego miejsca pobytu Romanowskiego i - jego zdaniem - „nie ma to najmniejszego znaczenia dla Polaków”.
"Każdy mógł nadać taki list"
W środę rzecznik PK prok. Przemysław Nowak - pytany, czy prokuratura ma pewność, że pismo faktycznie zostało wysłane przez Romanowskiego - powiedział, że prokuratura „nie ma pewności”. Zaznaczył, że pismo zostało podpisane własnoręcznie – imieniem i nazwiskiem Romanowskiego. – Nie było to przedmiotem opinii pisma ręcznego, natomiast jest to podpis podobny - dodał prokurator. Podkreślił, że ws. samego możliwego pobytu Romanowskiego w Naddniestrzu prokuratora ma „tylko i wyłącznie oświadczenie”.
Na uwagę dziennikarza, że mimo wszystko pobyt byłego wiceministra w Naddniestrzu „byłby przekroczeniem pewnej linii”, Czarnek odparł: „'to byłoby przekroczenie pewnej linii', to jest bardzo dobre stwierdzenie”, poddając całą sprawę w wątpliwość.
Odwołując się do tej wypowiedzi, Czarnek mówił, że - jego zdaniem - „każdy mógł (nadać taki list - PAP)”.
Prokuratura Krajowa podległa panu Żurkowi stwierdziła, że to wcale nie znaczy, że pan Romanowski jest tam, skąd został wysłany ten list, bo taki list mógł nadać każdy. W związku z tym słuchajmy również tych organów, które dzisiaj są podległe rządzącym, które nieraz powiedzą coś prawdziwego. Nie wydaje mi się, żeby to była informacja, która ma najwyższy status prawdziwości
- powiedział. Jego zdaniem, nadanie listu z Naddniestrza jest „czymś tak kuriozalnym, że budzi wątpliwość od razu”.
Przemysław Czarnek podtrzymał swoje zdanie z 2024 roku, że nie jest w stanie potępić zarówno Marcina Romanowskiego, jak i Zbigniewa Ziobrę.
Romanowski jest podejrzanym w śledztwie dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości. Prokuratura zarzuca mu m.in. udział w zorganizowanej grupie przestępczej i ustawianie konkursów za pieniądze z tego funduszu. Warszawski sąd okręgowy wydał za Romanowskim – na wniosek prokuratury – Europejski Nakaz Aresztowania (ENA), ponieważ służby nie mogły go znaleźć.
Za b. wiceszefem MS wydano też list gończy. 19 grudnia 2024 r. okazało się, że Romanowski uzyskał azyl polityczny na Węgrzech. Jak informowano na początku lipca br., Węgry cofnęły mu status uchodźcy oraz unieważniły jego dokumenty podróży. Od zmiany rządu na Węgrzech w maju br. media podawały różne nieoficjalne informacje o możliwym miejscu pobytu Romanowskiego.
Naddniestrze jednostronne oderwało się od Mołdawii i ogłosiło niepodległość 26 lat temu. Kraj ten, który znajduje się w rosyjskiej strefie wpływów, nie jest uznawany na świecie.
tkwl/Źr. wPolityce.pl za PAP
