NASZ WYWIAD

Co teraz będzie z PiS i Morawieckim? Celna analiza prof. RybyCo teraz będzie z PiS i Morawieckim? Celna analiza prof. Ryby

AWIK_Ryba_24112023_03.webp
Prof. Mieczysław Ryba analizuje sytuację w PiS po rozłamie. / Fratria
FacebookTwitter

W ocenie prof. Mieczysława Ryby ani prezes PiS Jarosław Kaczyński ani b. premier Mateusz Morawiecki nie wykluczają bliskiej współpracy przy tworzeniu przyszłej koalicji rządzącej.

Portal wPolityce.pl: Czy politycy skupieni wokół Mateusza Morawieckiego dążyli do rozłamu? Prezes PiS Jarosław Kaczyński powiedział w Telewizji wPolsce24, że nie miał co do tego żadnych wątpliwości.

Prof. Mieczysław Ryba: Jest rzeczą oczywistą, że działanie Mateusza Morawieckiego i jego grupy miało cechy tworzenia organizmu alternatywnego, budowania środowiska alternatywnego w stosunku do władz PiS. Rzecz jasna stało się to w kontekście nominacji prof. Przemysława Czarnka na kandydata na premiera. Wydaje się, że Mateusz Morawiecki się na to nie godził, ponieważ miał nieco inną wizję. W tej sytuacji trudno sobie wyobrazić jakąkolwiek inną partię, funkcjonującą przed wyborami w takim trybie, że gra na dwóch liderów. Wówczas nie ma koordynacji działań i mamy do czynienia z pewnym rozproszeniem, podziałem.

Co znaczą słowa prezesa Kaczyńskiego, który mówi, że ma nadzieję na rozstanie bez gniewu?

To może oznaczać pozostawienie otwartej na współpracę perspektywy. Jeśli projekt Mateusza Morawieckiego nie wypali, bo trudno dziś to przewidzieć, to będziemy mieć do czynienia prawdopodobnie z powrotem na wiosnę i próbą tworzenia jakiejś jedności prawicy, trochę tak, jak to było z Solidarną Polską.

Solidarna Polska miała jednak w tamtym czasie dużo lepsze notowania sondażowe.

Tutaj też będzie jakieś poparcie dla Mateusza Morawieckiego. I pytanie, jakie ono będzie, bo jeśli nie będzie ono poważne, to wtedy ten projekt po prostu nie wypali, ale jeśli wypali, to będzie on partnerem do powyborczej koalicji. Tak czy inaczej, to otwarcie na współpracę jest wręcz oczywiste i konieczne.

A kiedy ta inicjatywa polityków skupionych wokół byłego premiera „wypali”?

Moim zdaniem, aby to wypaliło, to Mateusz Morawiecki musiałby znaleźć jakichś partnerów, by tworzyć jakieś struktury, jakieś poszerzanie, czy to działalności stowarzyszenia, czy wprost jakiegoś bytu partyjnego. Tego jednak dziś oczywiście nie wiemy. Na razie nie ma znaków, które by mówiły o tym, że ten jego projekt już ma jakąś niesamowitą siłę i poparcie sondażowe.

Gdzie Mateusz Morawiecki będzie szukał poparcia i czyj elektorat nadszarpnie? Będą to wyborcy PiS-u, KO, czy Konfederacji? A może niezdecydowani?

To jest dla Morawieckiego poważny problem, bo on nie jest nową twarzą w polityce, kiedyś sprawował władzę. Jest to twarz sześcioletniego premiera, a zatem mamy do czynienia z postacią bardzo kojarzoną z PiS-em. Pamiętamy, że Platforma Obywatelska oskarżała go o tysiące różnych rzeczy. Jest jednak coś takiego jak „trzecia droga”, a właściwie elektorat po „trzeciej drodze”. Został on częściowo zagospodarowany przez Konfederację. Częściowo jednak ci ludzie są wycofani, to znaczy, że nie chcą mówić, na kogo będą głosować i na pytanie o to, częściej odpowiadają, że do wyborów nie pójdą. Ten elektorat jest do zagospodarowania. W tym przypadku - tak jak mówiłem wcześniej - trzeba szukać jakiś partnerów, którzy pomogli w uwiarygodnieniu. Zobaczymy, czy byłemu premierowi się to uda. Z tego, co znajdujemy w mediach, takich rozmów ileś już przeprowadzono. 

Mateusz Morawiecki temu zaprzecza. Mówi, że z nikim nie jest dogadany, ani z PSL, ani z Polską 2050.

Dogadany na pewno nie jest z nikim, ale że nie rozpoczął rozmów, to nie sądzę. Zresztą także z innych źródeł słyszymy, że one się jednak odbywają. Pamiętajmy, że tych politycznych bytów jest trochę. Ilość polityków, takich sierot po „trzeciej drodze”, czy też ludzi, którzy będą szukać swojego miejsca, nie brakuje, bo moim zdaniem Koalicja Obywatelska nie utrzyma poparcia, które ma dzisiaj. W realnych wyborach będziemy mieć zupełnie inną sytuację. Ten ich kryzys będzie się wzmagał. Tym bardziej że nasilą się różne ruchy w środku, które będą chciały jakoś to wszystko zagospodarować. W tym sensie PiS nie chce konfliktu z Morawieckim i on sam też nie chce spotęgowanego konfliktu z PiS-em i z Jarosławem Kaczyńskim. To mogą być partnerzy. Tak jak mówię, jeśli inicjatywa „Rozwój Plus” nie wypali, będzie mieć w twardych sondażach 2-3 proc. i nie więcej, to nie będzie ona mieć sensu. To będzie wówczas tylko puszczanie z dymem zebranych głosów. W takiej sytuacji może się pojawić propozycja pójścia jednak pod wspólnym sztandarem, takiego nowego otwarcia.

Myśli pan, że znajdzie się wtedy dla nich miejsce na listach PiS-u? W sytuacji, kiedy nie będą mieli politycznego potencjału.

Jeśli taka zaistnieje taka konieczność, która może zwiększyć szansę na wygranie wyborów, to pewnie tak, ale oczywiście ich siła przetargowa nie będzie duża. W pewnym momencie każde pół procenta będzie się liczyć.

Parlamentarzyści skupieni wokół Mateusza Morawieckiego głośno mówią, że zostali wypchnięci z PiS. Jak to odbierać?

Moim zdaniem w tym wypadku prezes PiS wykazał się tu akurat bardzo dużą cierpliwością. Pamiętamy, że było przyzwolenie na działanie tego stowarzyszenia w strukturach PiS, tylko wszyscy mieli wrażenie, że to była taka partia w partii i taka sytuacja jest po prostu nieakceptowalna. Bo jeśli miałoby się to dalej zaogniać i tak dalej ślimaczyć bez rozstrzygnięcia, to byłoby to zgubne. Od września rusza przecież ostra kampania przedwyborcza i głównym elementem tej kampanii musi być krytyka rządów Donalda Tuska, a nie wewnętrzne partyjne spory, dywagowanie, czy stowarzyszenie ma działać, czy nie działać. Każda partia musi działać w takich warunkach, jak bardzo uporządkowana struktura, która gra w określonym rytmie. Nie mogło być tak, że kandydat na premiera prof. Przemysław Czarnek robi jedną konferencję, a Mateusz Morawiecki równolegle drugą i na zupełnie inny temat. Ten przekaz się wtedy rozmywa. Ludzie mówią wtedy o jakimś konflikcie i sporze. Nie da się tak funkcjonować w ostatnim roku przed wyborami w trakcie kampanii i dlatego w PiS-ie zapadła taka decyzja.

Cierpliwość prezesa Jarosława Kaczyńskiego się wyczerpała? Nie miał innej możliwości?

Wydaje mi się, że tam cierpliwość była ogromna. Żaden z dotychczasowych polityków-liderów z Prawa i Sprawiedliwości w podobny sposób nie mógł działać do tej pory. Nie mógł liczyć na tak dużą wyrozumiałość prezesa. Myślę, że Mateusz Morawiecki miał bardzo dużo swobodę. Pamiętajmy, że jest szefem partii Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, jest wiceprezesem PiS i postacią bardzo eksponowaną. To nie jest tak, że w PiS był drugoligowym politykiem. Nie jest jednak kandydatem na przyszłego premiera, bo takie są dziś nastroje społeczne. Wystarczy popatrzeć na scenę polityczną, na deklarowane w sondażach poparcie, a na sytuację w obu Konfederacjach. To przecież z czegoś wynika. Ten wybór prof. Czarnka na kandydata na przyszłego premiera był podjęty z pragmatycznych pobudek. Jeśli Mateusz Morawiecki z tym się nie zgadza, to ma inne wyjście, może tworzyć swoje ugrupowanie.

Odejście, czy też wykluczenie środowiska Mateusza Morawieckiego z PiS pomoże prof. Przemysławowi Czarnkowi wygrać wybory? Jego sytuacja się poprawi, skorzysta na tym, wróci "efekt Czarnka”? 

Na pewno łatwiej będzie mu prowadzić kampanię wyborczą. Oczywiście jest ona odpowiednio przygotowywana, przemyślana i rozpisana na pewne etapy. Zakreślona została jej tematyka rozłożona na poszczególne konferencje i jest do tego odpowiedni timing wydarzeń, wszyscy wiedzą, co mają robić. Jeśli jednak to wszystko miało się dalej rozmywać, bo był jakiś inny bardzo silny ośrodek, który równolegle coś robił, to oczywiście byłoby znacznie trudniej. Trzeba było się tym zajmować, nieustannie do tego odnosić, zmieniać plany. To byłaby sytuacja niezwykle trudna i z tego punktu widzenia teraz na pewno będzie łatwiej.

Czy prof. Czarnek ma teraz lepsze szanse na zebranie większej liczby głosów? Czy jednak rozłam w PiS przyniesie skutek odwrotny, bo ten elektorat się zniechęci?

Elektorat PiS nie zniechęci się bardzo, ale nie jesteśmy teraz w stanie tego przewidzieć. To wszystko ciągle jest w grze. Wydaje się, że zachętą dla Mateusza Morawskiego może być sytuacja Grzegorza Brauna. Wszyscy spodziewali się, że po jego wyjściu z Konfederacji mocno straci ona poparcie, że się to wszystko im się wywróci, że będziemy mieć do czynienia z jakąś katastrofą. Tymczasem okazało się, że zyskała nie tylko Konfederacja, ale i Grzegorz Braun.

Czy tak będzie w przypadku Mateusza Morawieckiego?

Nie jestem przekonany czy rzeczywiście tak będzie, przede wszystkim ze względu na to, że Mateusz Morawiecki nie jest nową twarzą w polityce, to jest ktoś, kto już rządził, czyli inaczej niż Braun, Mentzen czy Bosak, oni nie rządzili. Były premier nie może zatem szukać u wyborców jakiejś świeżości i nowości, tak jak to było zazwyczaj w obszarze tego elektoratu. Mam na myśli szukanie przez wyborców jakiejś nowości u Pawła Kukiza czy Szymona Hołowni. Tutaj wygląda to zupełnie inaczej i wszystko jest ciągle w grze. Zresztą jak się okazuje, wybory nie wygra ten, kto je wygra, tylko ten, kto będzie miał zdolność koalicyjną. To widać dzisiaj bardzo wyraźnie. Moim zdaniem Mateusz Morawiecki właśnie w tym sensie myśli, że stworzy jakąś zdolność koalicyjną.

Dziękuję za rozmowę.

Czy założy nową partię? Tak Morawiecki zareagował na pytanie

Kulisy rozmowy i wybór Czarnka. Prezes PiS: To bardzo go uderzyło

 
 
FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.