TYLKO U NAS

Morawiecki o spotkaniu z prezesem PiS. "Byłem trochę zdziwiony..."Morawiecki o spotkaniu z prezesem PiS. "Byłem trochę zdziwiony..."

FacebookTwitter

"Żadnej lojalki nie podpiszę, bo mi to się bardzo źle kojarzy" - powiedział wiceprezes PiS Mateusz Morawiecki na antenie telewizji wPolsce24.

Były premier pytany był przez red. Marcina Wikło o wczorajsze spotkanie z prezesem Jarosławem Kaczyńskim w siedzibie PiS przy Nowogrodzkiej. Morawiecki zdradził, że podczas spotkania zaproponował, że może zrezygnować ze stanowiska wiceprezesa.

Zaproponowałem również rezygnację ze stanowiska wiceprezesa, abym był zwykłym członkiem PiS po to, żebym mógł się zająć wyłącznie tym, żebym mógł docierać nowych grup wyborców. Tę deklarację ponawiam, bo może niektórzy sobie myślą, że to jest jakaś rozgrywka partyjna. Mnie nie interesują partyjne sprawy, my politycy nie powinniśmy być powoływani, aby zajmować się sprawami partyjnymi, tylko żeby zajmować się sprawami ludzi

- podkreślił.

Morawiecki przyznał również, że był zdziwiony obecnością Jacka Sasina na wczorajszym spotkaniu.

Byłem trochę zdziwiony, że szedłem na rozmowę w cztery oczy, a zobaczyłem tam Jacka Sasina, który nie wiem, jaką rolę odgrywa, ale mam wrażenie, że są osoby, które bardzo ciężko pracują, takie które oddają pot, krew i łzy naszej ojczyźnie i takie, które zajmują się intrygami. Są w tym dobre, ja należę do osób, które wolą zająć się tym, co interesuje Polaków

- przyznał Morawiecki.

Dopytywany o to, czy podpiszę tzw. lojalkę, odpowiedział:

Żadnej lojalki nie podpiszę, bo mi to się bardzo źle kojarzy. Ludzie, którzy podpisywali deklarację o wstąpieniu do PiS nie muszą podpisywać kolejnych deklaracji o przynależności do PiS. Mam bardzo jednoznaczne zdanie na ten temat. Zaproponowaliśmy szereg deklaracji, które eliminują jakiekolwiek wątpliwości, które były pretekstem tego zamieszania.

Były premier zwrócił uwagę na to, że jeszcze tydzień temu koalicja Donalda Tuska była w defensywie mając sporo problemów i wtedy, jak powiedział, "jakaś grupa intrygantów (...) obsiadła pana prezesa".

Tydzień temu byliśmy w natarciu (…), później patrzymy, że jakaś grupa intrygantów idzie na Nowogrodzką, obsiadła pana prezesa i stara się go przekonać, że teraz trzeba wszystko zmienić. Co się zmieniło od kwietnia, kiedy stanąłem z panem prezesem na konferencji prasowej i powiedzieliśmy, że są dwa płuca, dwa skrzydła?

- zapytał.

Morawiecki stwierdził, że bardziej radykalna frakcja w partii poniosła porażkę próbując "obejść Brauna od prawej strony".

Być może chcieli przykryć swoje porażki, nieudolność swojej strategii, właśnie przez wywołanie kolejnej awantury, ale z takimi awanturami jest tak, że one niekiedy mają taki ciąg zdarzeń po sobie następujących, efektów domina, z którego niewiadomo, co wyniknie

- zaznaczył.

Polityk, który był gościem programu "Rozmowa Wikły" pytany był o 21 postulatów, które przedstawił wczoraj na spotkaniu z prezesem PiS. Morawiecki zaznaczył, że spotkały się one z uznaniem prezesa Jarosława Kaczyńskiego.

Po przedstawieniu tych punktów pan prezes przyznał, że one są rzeczywiście z naszej strony daleko idącą koncesją, zmianą. (…) Chcę do końca wierzyć, że zapanuje zdrowy rozsądek. Nic od kwietnia się nie zmieniło. Wręcz przeciwnie, zaczęliśmy ze sobą bardzo blisko współpracować, bardzo mocno promowałem naszego kandydata na premiera, (…) i cóż takiego się zmieniło, skoro rzeczy zaczęły iść w dobrym kierunku, że ta garstka intrygantów zaczęła zmieniać nastawienie pana prezesa

- pytał Morawiecki.

Knajacki język intrygantów

Mówiąc z kolei o "intrygantach" w Prawie i Sprawiedliwości Morawiecki powiedział, że "uwłaczają oni ludziom, którzy są w partii od 25 lat".

Oni swoim knajackim językiem uwłaczają tym ludziom, którzy działają od 25 lat w PiS i żyły sobie wypruwają, aby nasza formacja docierała do Polaków

- podkreślił.

Dopytywany przez Marcina Wikło o to, dlaczego Morawiecki nie może realizować swoich planów w ramach zespołu "Pracy dla Polski", były premier wyjaśnił:

Chyba 90 proc. panelistów, rozmówców, osób zaangażowanych w ten piknik merytoryczny, nie przyszłoby tam w ogóle. (…) My oferujemy coś bardzo cennego, dotarcie do tych ludzi, którzy od nas w różnych falach, kiedy mieliśmy kilka lat temu 45 proc. poparcia, odeszli. W różnych falach od nas wyborcy odchodzili, część z nich radykalna, niech ta grupa skupiona na radykalnym przekazie stara się odzyskać od Konfederacji i Korony tych wyborców. Ja będę się starał odzyskiwać tych wyborców, którzy rozpierzchli się najróżniejszych kierunkach

- powiedział Morawiecki.

Nasza partia stała się taką jedną dużą Solidarną Polską Jacka Sasina. Bardzo wielu ludziom, nie tylko wewnątrz naszego ugrupowania, ale także na zewnątrz nie odpowiada to, że PiS (…) nagle ma być zawężony do przekazu dawnej Solidarnej Polski. Uważam to za bardzo poważny błąd

- podkreślił.

Pytany, czy spotkanie z prezesem PiS mogłoby się potoczyć inaczej, gdyby nie było na nim Jacka Sasina, Morawiecki przyznał, że tak. Czy dojdzie do kolejnej rozmowy z prezesem PiS?

Nie wiem, jak pan prezes będzie sobie życzył, to jak najbardziej. Ja wyszedłem z wyciągniętą dłonią

- zaznaczył.

źr. wPolityce.pl za Telewizją wPolsce24.

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.