Prokuratura Okręgowa w Warszawie uchyliła tymczasowy areszt wobec dziennikarza śledczego Leszka Kraskowskiego. Jak wynika z uzasadnienia decyzji, śledczy uznali, że dotychczasowe ustalenia dotyczące e-maila z groźbami wobec komendanta policji w Piasecznie „nie pozwalają już na przyjęcie wysokiego prawdopodobieństwa, że jego autorem był Leszek Kraskowski”. Jednocześnie prokuratura podkreśla, że postępowanie trwa, a wobec podejrzanego nadal stosowane będą nieizolacyjne środki zapobiegawcze w związku z pozostałymi zarzutami. Decyzja prokuratury jest już szeroko komentowana w sieci!
Areszt zastąpiony poręczeniem i dozorem
Postanowieniem z 3 lipca 2026 r. prokurator uchylił zastosowany wcześniej wobec Leszka Kraskowskiego tymczasowy areszt, który został orzeczony przez Sąd Rejonowy w Piasecznie 9 czerwca.
W jego miejsce zastosowano:
• poręczenie majątkowe w wysokości 25 tys. zł,
• dozór Policji z obowiązkiem stawiennictwa dwa razy w tygodniu w KP Ursynów,
• zakaz kontaktowania się ze świadkami,
• zakaz zbliżania się do pokrzywdzonej na odległość mniejszą niż 100 metrów (poza czynnościami procesowymi),
• zakaz opuszczania kraju połączony z zatrzymaniem paszportu.
Prokuratura: nie można wykluczyć udziału innych osób
Najistotniejsza zmiana dotyczy jednak jednego z głównych wątków sprawy, czyli wiadomości e-mail z groźbami skierowanej do Komendanta Powiatowego Policji w Piasecznie.
Poczynione dotąd ustalenia co do okoliczności wysłania e-maila z groźbami wobec Komendanta Powiatowego Policji w Piasecznie zdezaktualizowały przesłankę dużego prawdopodobieństwa popełnienia przez Leszka K. tego przestępstwa. Obok wersji śledczej wskazującej tego podejrzanego jako sprawcę gróźb karalnych nie sposób obecnie odrzucić alternatywnej możliwości popełnienia tego czynu przez inną bądź inne osoby. Zabezpieczone dowody o charakterze rzeczowym nie pozwalają w chwili obecnej na kategoryczne przypisanie tego czynu w warunkach jednosprawstwa Leszkowi K. jak również i osobom wskazanym przez obronę
— czytamy w komunikacie prokuratury.
Prokuratura poinformowała również, że przeprowadzono wstępną analizę urządzeń elektronicznych należących do żony podejrzanego oraz jej partnera. Według śledczych analiza nie wykazała obecnie podstaw do powiązania tych osób z wiadomością wysłaną do policji.
Jak dodano, dalsze postępowanie wymaga zakończenia ekspertyz informatycznych oraz uzyskania informacji od operatora poczty elektronicznej w ramach międzynarodowej pomocy prawnej.
Dlaczego śledczy nadal stosują środki zapobiegawcze?
Mimo uchylenia aresztu prokuratura uznała, że w części postępowania nadal istnieje ryzyko wpływania na świadków.
Okoliczności popełnienia przestępstwa znęcania się fizycznego i psychicznego nad osobą najbliższą czynią nadal realną obawę matactwa ze strony podejrzanego, który mógłby wpływać na tok tego postępowania, a w szczególności destabilizować proces wykrywczy poprzez ingerencję w treść dowodów przeprowadzanych z osobowych źródeł dowodowych, zarówno tych osób, które go obciążyły, jak i osób, które winny zostać w dalszym procedowaniu o ten czyn przesłuchane. Relacje tych osób mogą mieć bowiem istotne znaczenie dla określenia odpowiedzialności karnej Leszka K. zarówno w aspekcie znamion tego czynu, jak i cezury czasowej jego popełnienia. Ta okoliczność stanowiła podstawę stosowania innych środków zapobiegawczych niż tymczasowe aresztowanie
— napisano w komunikacie.
Komunikat podpisał rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba.
Wystarczyły wątpliwe poszlaki
Leszek Kraskowski został zatrzymany 6 czerwca. Według prokuratury kilka godzin wcześniej z adresu e-mail zawierającego jego imię i nazwisko miała zostać wysłana wiadomość z groźbami pod adresem komendanta policji w Piasecznie.
Już na początku postępowania obrona podnosiła jednak, że dziennikarz od lat korzysta z innego adresu poczty elektronicznej, natomiast konto w domenie proton.me miało zostać założone wyłącznie do kontaktów z informatorem. Sam Kraskowski zaprzeczał, aby korzystał z tego adresu.
Jak opisywała wcześniej „Rzeczpospolita”, w chwili kierowania do sądu wniosku o zastosowanie tymczasowego aresztowania śledczy nie dysponowali jeszcze opinią z zakresu informatyki śledczej pozwalającą ustalić, z jakiego urządzenia i przez kogo wysłano sporną wiadomość. Według ustaleń dziennika analiza ta nie została wykonana przed zatrzymaniem.
Podczas przeszukania samochodu Kraskowskiego policja zabezpieczyła pistolet gazowy Bruni Modi. Według biegłego broń wymagała pozwolenia, którego dziennikarz nie posiadał. To właśnie ten zarzut oraz zarzuty dotyczące znęcania się nad osobą najbliższą pozostają – według prokuratury – podstawą stosowania wobec niego nieizolacyjnych środków zapobiegawczych.
Mec. Pawelski: Kraskowski opuścił areszt
O decyzji prokuratury poinformował również obrońca dziennikarza, adwokat Łukasz Pawelski.
Z przyjemnością ogłaszam, że Leszek Kraskowski jest już na wolności
– napisał w serwisie X, dziękując adwokatom Adamowi Janusowi i Tomaszowi Mielke za wspólną obronę.
Po publikacji komunikatu prokuratury część komentujących zwróciła uwagę, że śledczy zmienili ocenę materiału dowodowego dotyczącego e-maila z groźbami. Jednocześnie sama prokuratura podkreśla, że postępowanie pozostaje w toku, a ostateczna ocena zgromadzonych dowodów będzie należała do sądu.
Jak podkreśla prokuratura, nadal aktualne pozostaje podejrzenie popełnienia przez Leszka K. przestępstw dotyczących znęcania się fizycznego i psychicznego na rodziną oraz posiadania bez zezwolenia broni gazowej.
„Prowokacja”
Mec. Bartosz Lewandowski skomentował sprawę aresztu Kraskowskiego w trzech słowach:
Czyli jednak prowokacja.
Leszek Kraskowski wychodzi na wolność, a prokurator wskazuje na brak dużego prawdopodobieństwa popełnienia czyny, bo ktoś faktycznie mógł się podszyć pod Leszka Kraskowskiego i wysłać maila z założonego na niego konta
— uzasadnił swój wniosek znany prawnik.
Komentarz wysłał również Krzysztof Stanowski. Podkreślił, że dziennikarz nie wiadomo dokładanie dlaczego w ogóle trafił do aresztu.
Dziennikarz przesiedział miesiąc, ale już w sumie nie wiadomo, dlaczego. No gratulacje. Uśmiechamy się
— stwierdził założyciel Kanału Zero, nawiązując do koalicyjnej „uśmiechniętej Polski”.
W podobnym tonie sprawę oceniła również Joanna Miziołek.
Serio? Zamknęliście dziennikarza w areszcie tymczasowym, a teraz piszecie, że przesłanki się zdezaktualizowały?
— napisała publicystka
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/764116-prokuratura-uchylila-areszt-kraskowskiego-jednak-prowokacja
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.