Masowe odejście lekarzy ze Szpitalnego Oddziału Ratunkowego Szpitala Bródnowskiego stworzyło wakat, który błyskawicznie wypełnił Dawid Kacprzyk. Jak ustaliła „Rzeczpospolita”, konflikt między zespołem SOR a władzami placówki otworzył 28-letniemu lekarzowi drogę do objęcia funkcji zastępcy koordynatora oddziału. W tym szpitalu miał przepracować setki godzin. Co więcej, do placówki miał przyjść z plikiem 40 CV lekarzy. Teraz Szpital Bródnowski analizuję grafiki Dawida Kacprzyka pod kątem ewentualnej „bilokacji”.
Praca w 4 placówkach
W ubiegłym tygodniu marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik poinformował podczas nadzwyczajnej sesji Sejmiku Województwa Mazowieckiego, że 28-letni lekarz w trakcie specjalizacji z anestezjologii przepracował w Mazowieckim Szpitalu Bródnowskim 732 godziny w ciągu 125 dni.
To konsekwencja publikacji portalu Zero.pl, który ujawnił skalę aktywności zawodowej Dawida Kacprzyka – lekarza i radnego Koalicji Obywatelskiej. Medyk miał pracować jednocześnie w czterech placówkach, w tym koordynować SOR Szpitala Południowego oraz SOR Szpitala Bródnowskiego. W tej drugiej placówce od 5 lutego został zastępcą koordynatora oddziału ratunkowego na podstawie trzymiesięcznej umowy, później przedłużonej do 30 czerwca.
Czytaj także
Masowe odejście lekarzy i pilne poszukiwanie zastępstwa
Jak Kacprzyk trafił do Szpitala Bródnowskiego? Z informacji przygotowanej przez Urząd Marszałkowski Województwa Mazowieckiego po sesji sejmiku wynika, że stało się to w nadzwyczajnych okolicznościach.
2 lutego 2026 r. część lekarzy niespodziewanie przerwała pracę, narażając ciągłość świadczeń. (…) Dyrektor ds. medycznych i koordynatorzy poszczególnych oddziałów przeprowadzili liczne rozmowy telefoniczne i konsultacje z lekarzami z innych szpitali na terenie województwa mazowieckiego, zwracając się z prośbą o wsparcie w organizacji nowego zespołu Szpitalnego Oddziału Ratunkowego. W trybie pilnym skompletowano nowy zespół, zawierając umowę m.in. z lek. Dawidem Kacprzykiem
— czytamy w komunikacie cytowanym przez „Rzeczpospolitą”.
Lekarze ostrzegali, że nie są w stanie bezpiecznie leczyć pacjentów
„Rzeczpospolita” dotarła do pisma z 30 stycznia 2026 r., które ówczesny koordynator SOR Szpitala Bródnowskiego Marek Marecki skierował do prezes zarządu Teresy Bogiel. Poinformował w nim, że po konsultacjach z zespołem lekarzy zapadła decyzja, iż od godz. 8 rano 2 lutego medycy nie będą kontynuować pracy na oddziale.
Ta dramatyczna dla nas decyzja podyktowana jest permanentnym poczuciem zagrożenia bezpieczeństwa zdrowotnego pacjentów, jak również lekarzy za nich odpowiedzialnych. Wynika to z nieograniczonego napływu pacjentów do SOR i licznych ograniczeń w ich przyjmowaniu do oddziałów po diagnostyce i leczeniu w Oddziale Ratunkowym
— napisano w dokumencie.
Szpital: Chodziło o kwestie organizacyjne
SOR Szpitala Bródnowskiego, jak przypomina „Rzeczpospolita” należy do najbardziej obciążonych oddziałów ratunkowych w Warszawie. Zabezpiecza potrzeby około 450 tys. mieszkańców. Każdego dnia trafia tam średnio ponad 100 pacjentów, z czego około 30 jest przywożonych przez zespoły ratownictwa medycznego.
Jak przekazały władze placówki w odpowiedzi na pytania „Rzeczpospolitej”, obok SOR Szpitala Bielańskiego jest to najbardziej obciążony oddział ratunkowy w stolicy. W 2025 roku przyjęto tam 37 365 pacjentów. W pierwszym kwartale liczba pacjentów była o 1,5 tys. wyższa niż rok wcześniej.
„Rzeczpospolita” zapytała szpital, co doprowadziło do konfliktu z lekarzami i dlaczego zdecydowali się nie stawić do pracy.
Placówka tłumaczy, że chodziło o „rozbieżności w zakresie kwestii organizacyjnych”. A wspomniane w piśmie Mareckiego ograniczenia w przyjmowaniu pacjentów po diagnostyce i leczeniu na SOR na inne oddziały szpitala w styczniu 2026 r.?
‘Wynikały z czynników ludzkich na SOR’ – odpowiedział enigmatycznie szpital
— czytamy w dzienniku.
„Kacprzyk chciał być królem SOR”
Według rozmówców „Rzeczpospolitej” to właśnie konflikt między zespołem SOR a zarządem Szpitala Bródnowskiego stworzył Dawidowi Kacprzykowi szansę na wejście do placówki i objęcie kierowniczej funkcji.
Kacprzyk chciał być królem SOR
— usłyszeli reporterzy „Rzeczpospolitej” od jednego z warszawskich lekarzy.
Jak informował wcześniej portal Zero.pl, oprócz pracy w Szpitalu Południowym i Szpitalu Bródnowskim 28-latek był również bliski objęcia kierownictwa SOR w Szpitalu Wolskim. Z ustaleń „Rzeczpospolitej” wynika z kolei, że sondował możliwość pracy na oddziale ratunkowym Szpitala Czerniakowskiego.
„Przyszedł z plikiem 40 CV”
Według rozmówców dziennika Kacprzyk pojawił się w Szpitalu Bródnowskim z gotową grupą lekarzy.
Do Szpitala Bródnowskiego miał przyjść „z plikiem 40 CV na start”, a zarząd skorzystał z sieci jego kontaktów – słyszymy. W ten sposób ruszyła „spółdzielnia pracy” Dawida Kacprzyka
— czytamy w „Rzeczpospolitej”.
To jest człowiek, który miał mnóstwo kontaktów politycznych i nie tylko
— powiedziała też jedna z osób znających kulisy sprawy.
Inny lekarz zwrócił uwagę, że „przy organizacji pracy SOR kontakty mają kluczowe znaczenie, ponieważ siatki dyżurowe łata się kontaktami. Zaznaczył też, że „być może potrafił wynegocjować dobre stawki za godzinę i zapewnić lekarzom, że będzie pełna obsada i że ktoś przyjeżdża na dyżur i nie jest na nim sam”.
Trwa analiza grafików
Jak napisała „Rzeczpospolita”, do końca tygodnia Szpital Bródnowski ma zakończyć analizę grafików Dawida Kacprzyka pod kątem ewentualnej bilokacji. Biorąc pod uwagę liczbę godzin ujawnioną wcześniej przez portal Zero.pl oraz dane przekazane przez Szpital Bródnowski, lekarz musiałby pracować średnio około 16–17 godzin dziennie.
sc/rp.pl
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/764053-spoldzielnia-kacprzyka-w-szpitalu-brodnowskim-krol-sor
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.