„Wepchnęła się przed kolejkę”. Nowa afera z posłanką KO„Wepchnęła się przed kolejkę”. Nowa afera z posłanką KO

Według najnowszego materiału Zero.pl jedna z posłanek KO miała w 2025 roku skorzystać z uprzywilejowanego dostępu do badań diagnostycznych w szpitalu w Żywcu, mimo że inni pacjenci oczekiwali w kolejce.
Afera, która rozpętała się wokół Warszawskiego Szpitala Południowego i lekarza-milionera Dawida Kacprzyka, byłego już radnego KO w Ursynowie, to nie wszystko. Według najnowszego materiału Zero.pl jedna z posłanek KO miała w 2025 roku skorzystać z uprzywilejowanego dostępu do badań diagnostycznych w szpitalu w Żywcu, mimo że inni pacjenci oczekiwali w kolejce.
„Czekała na badanie trzy tygodnie”
Jak czytamy, „dzięki pomocy osoby pracującej w szpitalu, również należącej do KO, polityk czekała na badanie trzy tygodnie”.
Osoby, które takich znajomości nie mają, muszą uzbroić się w cierpliwość. Czas oczekiwania w normalnym trybie to ponad dwa lata
— czytamy.
Najważniejsze tezy swojego tekstu przedstawił w serwisie X jego współautor Patryk Słowik.
1️⃣ Małgorzata Pępek to posłanka Koalicji Obywatelskiej z powiatu żywieckiego, przewodnicząca żywieckich struktur partii. W lutym 2025 r. w lokalnym szpitalu wykonano jej badanie poza kolejką.
2️⃣ Władze szpitala o tym nie wiedziały. Gdy się dowiedziały, poinformowały Pępek, że wepchnęła się przed kolejkę i że placówka nie jest w stanie jej badania rozliczyć z Narodowym Funduszem Zdrowia.
3️⃣ Pępek do lutego 2025 r. apelowała o wsparcie rządowe dla szpitala w Żywcu. Od dnia otrzymania pisma napisała już trzy interpelacje poselskie, w których krytykuje władze szpitala.
4️⃣ Pępek mówi @portalzeropl, że płaci składki zdrowotne i ma prawo korzystać ze świadczeń medycznych. I że mocno żałuje, że nie poszła prywatnie, bo teraz nie miałaby nieprzyjemności
— napisał dziennikarz.
„Zrobiła mi przysługę”
W jaki sposób posłance KO „udało się” skorzystać z tak uprzywilejowanego dostępu do badań diagnostycznych? W rozmowie z serwisem Małgorzata Pępek przekonywała, że została „zapisana przez osobę pracującą na oddziale położnictwa, będącą w strukturach Koalicji Obywatelskiej”.
Zrobiła mi przysługę, bo z powodu obowiązków zawodowych nie miałam czasu przyjść sama zarejestrować się w szpitalu
— przyznała parlamentarzystka, dodając, że po kilku tygodniach oczekiwania dostała informację, że zwolniło się miejsce.
Pani położna była potem wzywana przez dyrekcję szpitala do złożenia wyjaśnień – tylko dlatego, że jest członkinią partii
— uznała Pępek.
Jest również nieco zabawny fragment, w którym dziennikarze relacjonują, co się stało, gdy pierwszy raz zadzwonili do posłanki KO.
Powiedziała, że oddzwoni. Nie rozłączyła się jednak i zanim my się rozłączyliśmy, zapytała jakiegoś mężczyznę o to, co ma powiedzieć. Ten doradził, żeby do niczego się nie przyznawała. W kolejnej rozmowie, gdy spytaliśmy o tożsamość mężczyzny, stwierdziła, że był to przypadkowy petent
— czytamy.
Afera w Szpitalu Południowym
Przypomnijmy, że według wcześniejszych materiałów Zero.pl w Szpitalu Południowym miała funkcjonować „szybka ścieżka” dla polityków KO i ich rodzin w ramach „saloniku VIP”.
Sprawa wywołała polityczną burzę. W szpitalu prowadzone są kontrole, wszczęto już śledztwa, a były koordynator SOR-u i radny KO Dawid Kacprzyk zrezygnował z członkostwa w partii oraz mandatu radnego.
Nowe ustalenia Zero.pl mogą jednak oznaczać, że lista przypadków uprzywilejowanego traktowania osób związanych z Koalicją Obywatelską jest dłuższa, niż dotychczas sądzono i dotyczy nie tylko Warszawy.
Czytaj także
- Śmiechu warte. Zwrot nieudany. Szpital zwrócił Kacprzykowi pół miliona złotych!
- Lekarze już rok temu alarmowali ws. Kacprzyka! Wyciekło pismo do dyrektor szpitala. „Powiązania polityczne są ważniejsze…”
- Dwa śledztwa po aferze z lekarzem-milionerem w Szpitalu Południowym! Prokurator przedstawił szczegóły
olnk/zero.pl
