Premier Donald Tusk na konferencji prasowej postanowił odnieść się do sprawy Dawida Kacprzyka, 29-letniego lekarza i radnego, który jeszcze do niedawna był członkiem KO. „Odniósł się” raczej teoretycznie, bo o tym konkretnym przypadku - jak i przyjmowaniu polityków KO na SOR bez kolejki - usłyszeliśmy niewiele. Dużo natomiast o „zwyrodniałym systemie”.
Donald Tusk ma być „przerażony” doniesieniami medialnymi o młodym działaczu, jego karierze lekarskiej, zarobkach i saloniku dla VIP w Szpitalu Południowym. I to do tego stopnia przerażony, że zorganizował konferencję tylko dla wybranych mediów - o czym informował reporter Telewizji wPolsce24 Samuel Pereira.
„Ten system jest naprawdę zwyrodniały”
Doniesienia medialne na temat Kacprzyka to dla Tuska jedna ze spraw, „które wymagają komentarza”. Ale, choć premier mówił długo i namiętnie, to ani o tym konkretnym przypadku, ani o swojej partii.
Po pierwsze, od dłuższego czasu starałem się, nie budząc jakichś negatywnych emocji - nie chodzi o jakaś kampanię niechęci do lekarzy dużo zarabiających, starałem się to robić w sposób bardzo cywilizowany - i zwracałem uwagę zarówno reprezentacji środowiska lekarskiego, jak i menadżerom, samorządom, które odpowiadają za prowadzenie, m.in. szpitali, że ilość środków, jakie przeznacza się na wynagrodzenia, jest nieproporcjonalnie duża w porównaniu do tego, ile wydajemy na pacjentów
— stwierdził Tusk.
Nikogo nie obwiniam, ten system jest naprawdę zwyrodniały, on przez całe lata robił się coraz mniej sprawnym systemem i coraz bardziej nastawionym na śrubowanie - przynajmniej w odniesieniu do niektórych lekarzy - zarobków. Dochodziło i dochodzi do takich dysproporcji, że są szpitale, gdzie wynagrodzenia stanowią blisko 100 proc. wszystkich wydatków szpitala
— dodał.
Do tego dochodzi ten klimat dyskrecji, żeby nie powiedzieć tajności. Nikt nie wie dokładnie kto ile zarabia, nie ma możliwości dostępu do informacji jaki lekarz, w jakim miejscu, ile zarabia. I to budzi zarówno złe emocje i podejrzenia, ale też, jak widać często one uzasadnione. W sprawie tych kominów płacowych wczoraj przyjęliśmy na rządzie ten projekt ustawy, który wreszcie umożliwi agencji rządowej w Ministerstwie Zdrowia kontrolowanie i nadzorowanie płac i będzie to związane z konkretnymi osobami, nazwiskami
— podkreślił Donald Tusk.
Na co liczy Tusk?
Zapowiedział procedowanie ustawy „w tempie absolutnie ekspresowym”.
Liczę wreszcie na to, chociaż nie jestem tego pewien, że jest to pierwszy krok i ten krok zrobimy wspólnie, także z samorządem lekarskim i z lekarzami. Złą rzeczą byłoby, gdybyśmy zbudowali jakiś konflikt między pacjentami i lekarzami
— dodał.
Nie będę się bił w niczyją pierś. Dzisiaj w mediach pojawia się problem Szpitala Południowego i sugestie, że korzystano poza kolejnością czy z jakimiś ułatwieniami z usług tego szpitala i że dotyczy to jakichś polityków Koalicji Obywatelskiej. Każdy, kto znajdzie się w tej sytuacji, będzie musiał publicznie wytłumaczyć, jak było naprawdę. Oczekuję od tych, którzy są właścicielami tego szpitala też precyzyjnej informacji. Te bulwersujące informacje o saloniku VIP dla jakichś polityków, którzy tam z tego saloniku mieli korzystać, i co miało być ułatwieniem w usłudze jakiejś medycznej, to musi być wyjaśnione do samego spodu. Tam nie może pozostać żadna dwuznaczność
— przekonywał Donald Tusk.
Szef rządu opowiada o „walce z wiatrakami”
W dalszej części wypowiedzi znów mieliśmy zagranie „dobry car, źli bojarzy”.
Jeśli się okaże, że złamano prawo, to będzie prokurator, oczywiście. Jeśli złamano tylko kwestię dobrych obyczajów, to będzie odpowiedzialność polityczna. Jest wystarczająco dużo sygnałów, żeby ci, którzy dysponują tym szpitalem, podjęli też decyzję personalną w tej chwili. Taka jest moja opinia. Cała ta akcja kontrolna pozwoli nam zbudować, i będę to osobiście nadzorował, możliwie szybki obraz zmian, które są konieczne i wtedy będę oczekiwał od wszystkich partii politycznych, od prezydenta i od samorządu lekarskiego, żebyśmy wszyscy wspólnie mieli odwagę podjąć decyzje radykalne, tak, żeby już nie było takich i podobnych sytuacji
— dodał Tusk.
Wiecie co? Gdyby to był przypadek jednego lekarza, pół biedy, gdyby to był przypadek jakiejś grupy polityków, nawet gdybym ja miał za to zapłacić najwyższą cenę, pół biedy. Ale rozejrzyjcie się wszyscy dokoła i zastanówcie się, czy rzeczywiście jest tak, że w innych miejscach wszystko gra. Że nigdy nie znaleźliście się państwo w sytuacji, w której byliście świadkami, że znajomości rozstrzygają o tempie dostępu do lekarza czy do szpitala. System jest do zmiany i to do radykalnej zmiany. Jeszcze raz powtórzę mój apel. Tutaj nie powinno być sporów partyjnych, bo te wynaturzenia nie mają koloru jednej partii, nie mają politycznego znaczka. Te wynaturzenia są dość powszechne i mam nadzieję, że to ten dzwon alarmowy wystarczy, żebyśmy bez konfliktów takich ideologicznych, partyjnych wspólnie naprawili ten system, nawet jeśli będą to decyzje niepopularne
— wskazał premier.
Jestem tym bardzo przejęty. Staram się - czasami mam wrażenie, że to jest walka z wiatrakami - ale staram się uświadomić tym wszystkim, którzy pełnią jakąś misję publiczną, mają jakiś dostęp do władzy, żeby nie wykorzystywali tego dla celów prywatnych. Świat jest jaki jest, ale póki tu jestem, ja się na to nie zgodzę. I dlatego jeśli te kontrole będą oznaczały także, że dokonano jakichś złych rzeczy i autorami są politycy Koalicji Obywatelskiej, też będą konsekwencje personalne
— przekonywał.
Kontrola NIK
Zwróciłem się do NIK o przeprowadzenie całościowej kontroli, tam gdzie mamy do czynienia z publicznymi środkami na ochronę zdrowia
— poinformował w środę premier Donald Tusk.
Szef rządu przekazał, że chce mieć dokładny raport kontrolny i wnioski wobec tych miejsc, w których dochodziło do nadużyć.
Doprecyzował, że chodzi o nadużycia finansowe.
Tam, gdzie będą uzasadnione sytuacje, będzie to także owocowało wnioskami prokuratorskimi
— podkreślił Donald Tusk.
Premier zapowiedział też, że oprócz zmian systemowych będzie ze środowiskiem medycznym konsultował kolejne zmiany tak, żeby uzdrowić system.
Kiedy słucha się tych „wyjaśnień”, zapewnień, opowieści o „walce z wiatrakami”, „zwyrodniałym systemie” i naprawianiu niedobrej sytuacji bez „sporów ideologicznych”, można odnieść wrażenie, że premier Tusk codziennie stroi sobie żarty z Polaków, a już na pewno tych, którzy w to wierzą.
Czytaj także
PAP/KPRM/Joanna Jaszczuk
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/762846-tusk-obwinia-lekarzy-dziwna-wypowiedz-o-sprawie-kacprzyka
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.