Donald Tusk i Radosław Sikorski tylko się ośmieszyli, gdy zaczepiali prezydenta Karola Nawrockiego, żeby ściągnął z USA do Polski Zbigniewa Ziobrę.
Kiedy prezydent Karol Nawrocki został zaproszony na 80. urodziny prezydenta Donalda Trumpa, rządzący zaczęli się zachowywać tak, jakby najedli się szaleju. Premier Donald Tusk kpiąc przestrzegał Karola Nawrockiego, żeby nie dał się zaciągnąć do klatki, gdzie odbywają się walki w formule MMA. Przed Białym Domem taką klatkę ustawiono i 14 czerwca odbyły się tam walki na oczach prezydenta Donalda Trumpa i 4 tys. jego gości. I mówił o tym cały świat. Tak jak cały świat mógł obserwować te momenty, gdy podczas serdecznej rozmowy prezydent Karol Nawrocki pokazywał Donaldowi Trumpowi przywiezione z Polski prezenty. Prezydent Nawrocki był 14 czerwca 2026 r. w centrum politycznego, medialnego i sportowego świata, jako jeden z nielicznych gości rozmawiał z Donaldem Trumpem, a w tym czasie Donald Tusk i Radosław Sikorski tylko przełykali zalewającą ich żółć.
Obecność polskiego prezydenta na urodzinach głowy supermocarstwa to nie był powód do kpin, tylko zawiści. Bo Tusk z Sikorskim na takie traktowanie nie mają najmniejszych szans. I muszą się wściekać, że to przecież kolejne wyróżnienia dla prezydenta Karola Nawrockiego i dla Polski – bez ich udziału. I gdyby nie ta jego wyjątkowa pozycja, nie byłoby w Polsce dodatkowo 5 tys. amerykańskich żołnierzy, co Donald Trump zakomunikował nie tylko Polsce, ale całemu światu.
Donald Tusk i Radosław Sikorski tylko się ośmieszyli, gdy zaczepiali prezydenta Karola Nawrockiego, żeby właściwie ściągnął z USA do Polski Zbigniewa Ziobrę, a przynajmniej sprawił, by Amerykanie go odesłali. Ośmieszyli się, gdyż prezydent nie działa na szkodę żadnego obywatela Polski, a wojna ministra Waldemara Żurka, aparatu państwa i wspierających ich polityków o aresztowanie i ukaranie Zbigniewa Ziobry nie jest niczym innym, jak bezprawnym polowaniem. Prezydent załatwia sprawy państwa, a nie uczestniczy w jakichś wendetach i Tusk z Sikorskim mogliby wreszcie sobie to przyswoić.
Ośmieszał się poseł Tomasz Trela z Lewicy, gdy domagał się, by prezydent Karol Nawrocki zapłacił za lot do USA. Tylko ktoś o małym rozumku (mniejszym nawet od Kubusia Puchatka) może być takim ignorantem, że nie wie, iż prezydentem Rzeczypospolitej jest się zawsze. I zawsze – zgodnie z art. 126 ust.1 konstytucji – jest się najwyższym przedstawicielem Rzeczypospolitej Polskiej. Prezydent Nawrocki nie odbywa prywatnych lotów do USA, tym bardziej gdy spotyka się z prezydentem tego państwa, niezależnie od tego, na jakiej stopie. To tak elementarna sprawa, że wstyd o tym przypominać. Tyle że te sprawy (i wiele innych) nie są pod rządami Donalda Tuska i jego kamaryli oczywiste, bo to władza sama jest aberracją.
Będąc już w USA, a konkretnie w Silver Spring w stanie Maryland, gdzie w południe 14 czerwca uczestniczył we mszy w polskim kościele, prezydent Karol Nawrocki zwrócił uwagę na tę aberracyjność obecnie rządzących: „Jest problem często z antyamerykańską narracją wielu ważnych polityków w Polsce, w tym polskiego rządu, jest problem z egzekwowaniem tego, co na najwyższym poziomie politycznym ja ustalę z prezydentem Donaldem Trumpem. To jest główne zadanie dla polskich dziennikarzy, dla polskiej opinii publicznej, aby to, co udaje się dzięki doskonałym relacjom dwóch prezydentów ustalić na najwyższym poziomie politycznym, było realizowane przez rząd, z tym mamy duże problemy. dyby był rząd, który jest w stanie skorzystać z tej koniunktury, która narysowała się w relacji dwóch prezydentów, byśmy byli dużo dalej. Mam nadzieję, że uda mi się zmobilizować polski rząd do tego, aby korzystać z ułożenia tych relacji na najwyższym szczeblu”.
Osobną aberracją jest to, że prezydent Nawrocki nie tylko załatwia w USA ważne dla Polski sprawy, ale stara się też neutralizować skutki skrajnie nieodpowiedzialnych zachowań i wypowiedzi takich ludzi, jak premier Donald Tusk, minister Radosław Sikorski czy marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty. A oni sami nawet nie potrafią w pełni wykorzystać tego, co dla Polski załatwi prezydent Nawrocki. I nie są w stanie ukryć zawiści oraz zazdrości wobec Karola Nawrockiego. Tylko to nie wina prezydenta, że teraz premier może występować jako Donald „Każdy Mnie Ogra” Tusk, marszałek Sejmu jest w USA persona non grata, a szef MSZ może sobie wykupić wycieczkę po Białym Domu, żeby tam w ogóle wejść. O ile nie będzie mu szkoda, jako znanemu liczykrupie, kilkudziesięciu dolarów.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/762713-gry-nawrocki-bryluje-tuska-stac-tylko-na-kpiny
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.