Sejm uchwalił ustawę o zakazie patostreamingu. Zakłada ona kryminalizację rozpowszechniania w sieci treści przedstawiających popełnienie czynu zabronionego i pozorowanie popełnienia takiego czynu. O to, czy to dobrze, że te przepisy trafiły do Kodeksu karnego na konferencji prasowej pytany był przez dziennikarkę TVN24 prezes PiS Jarosław Kaczyński, który w swojej odpowiedzi przypomniał pewien „autorytet” Donalda Tuska.
Zakaz patostreamingu
Za przyjęciem ustawy głosowało 419 posłów, 19 było przeciw, jeden wstrzymał się od głosu.
Ustawa zakłada, że kto w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej publicznie rozpowszechnia treści przedstawiające popełnienie czynu zabronionego zagrożonego karą pozbawienia wolności, czynu polegającego na znęcaniu się nad zwierzęciem lub zabiciu zwierzęcia, lub poniżające traktowanie innej osoby, nawet za jej zgodą, podlega karze pozbawienia wolności.
W katalogu czynów zabronionych wymieniono czyn zagrożony karą więzienia na czas nie krótszy od pięciu lat – jako umyślne przestępstwo przeciwko życiu lub zdrowiu, wolności, wolności seksualnej, obyczajności, rodzinie i opiece lub popełnione z użyciem przemocy; znęcanie się nad zwierzętami i głowonogami lub zabicie ich; naruszenie nietykalności cielesnej w sposób prowadzący do poniżenia lub upokorzenia innej osoby, a także działania dotyczące organizacji gier hazardowych.
Osoby, które rozpowszechniają za pośrednictwem sieci treści przedstawiające dopuszczanie się czynu zabronionego wobec osoby małoletniej, mają podlegać karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat.
Z zapisów ustawy wynika, że przestępstwem nie są czyny podjęte w ramach działalności artystycznej, edukacyjnej, prasowej, naukowej lub w celu ochrony interesu publicznego.
Prace nad przepisami zainicjowali posłowie - zarówno koalicji, jak i opozycji. Poselski projekt w tej sprawie złożyli najpierw posłowie PiS, potem także KO. Poseł Michał Wójcik (PiS) zaapelował o połączenie projektów i wspólne ich procedowanie.
„Przypomniałbym pana Murańskiego…”
Jarosław Kaczyński pytany podczas konferencji prasowej przez dziennikarkę TVN Maję Wójcikowską o przegłosowane przepisy, a także to, że poseł Łukasz Mejza w dniu głosowań wprowadził do Sejmu patostreamera, przypomniał, że w tej kwestii ma jednoznaczne stanowisko.
Uważam całe to zjawisko za patologiczne i kryminogenne i w związku z tym bardzo się cieszę, że została uchwalona ta ustawa
— podkreślił, dodając, że nie bierze odpowiedzialności za to, co robi Mejza, który nie jest w Prawie i Sprawiedliwości.
To w żadnym razie nie jest moja odpowiedzialność
— zaznaczył.
Odnosząc się jeszcze do tych kwestii, to przypomniałbym pana Murańskiego, który był, jak się wydaje, w oczach pana Tuska bardzo poważną postacią, którą można określić jako autorytet. Przypominamy sobie ten wywiad [Tuska u Rymanowskiego w Polsat NEWS - red.], więc ja bym na miejscu drugiej strony był ostrożny, bo my żadnych powodów do ostrożności w tej sprawie nie mamy
— podkreślił.
kk/X/PAP
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/762436-dziennikarka-tvn24-chciala-zagiac-prezesa-pis
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.