Premier, z powodu funkcji oraz rozpoznawalności i związanych z tym zagrożeń, zwłaszcza w niebezpiecznych czasach, prywatności wnuków powinien szczególnie strzec.
Stałym elementem PR premiera Donalda Tuska jest używanie wnuków, a szczególnie wnuczek w roli „ocieplaczy” wizerunku i narzędzia lansu. Oczywiście jest normalne, że każdy dziadek jest dumny z wnuków i może to okazywać, ale premier dużego europejskiego państwa z powodu funkcji oraz rozpoznawalności i związanych z tym zagrożeń, zwłaszcza w niebezpiecznych czasach, prywatności dzieci własnych dzieci powinien szczególnie strzec. Ale nie Donald Tusk. I wszystko wskazuje na to, że lans oraz ocieplanie wizerunku z wnukami odbywa się na zasadzie ustawek, głównie z tabloidami, co też rozsądne ani przezorne nie jest. Wiadomo, że bliscy premiera są strzeżeni przez Służbę Ochrony Państwa, ale powinny być granice tego lansowania się „na wnukach”, przede wszystkim dla ich dobra.
W ostatni dzień tzw. długiego weekendu (4-7 czerwca 2026 r.) Donald Tusk wybrał się na spacer po centrum Sopotu, gdzie mieszka. Oczywiście zupełnie przypadkowo przechodził tam „z tragarzami” fotoreporter tabloidu „Fakt”. I gazeta donosiła, że na słynnym Monciaku szef rządu spacerował „w towarzystwie najbliższych, korzystając z pogodnego dnia nad morzem. Miał na sobie czapkę z daszkiem i ciemne okulary, więc na pierwszy rzut oka można było odnieść wrażenie, że próbuje pozostać incognito. Wiemy, że szef rządu zamówił naleśniki na wynos”. Wszystko to składało się na „trochę zwykłego oddechu od spraw, które na co dzień nie dają o sobie zapomnieć”. I podobno wszystko się działo „bez oficjalnych wystąpień, kamer ustawionych pod konferencję i politycznych deklaracji”.
Skąd o spacerze rodziny Tusków wiedział przechodzący „z tragarzami” fotoreporter „Faktu”. Tym bardziej że ponoć „strój pozwalał mu [Donaldowi Tuskowi] nieco wtopić się w tłum, choć w przypadku szefa rządu pełna anonimowość jest właściwie niemożliwa”. Sielanka i zwyczajność polegały m.in. na tym, że „Donald Tusk wyszedł z lokalu z papierową torbą z jedzeniem na wynos”. Czytelnicy „Faktu” zostali też uświadomieni, że „w menu tego miejsca naleśnik kosztuje od 20 do 40 zł. w zależności od dodatków”, a więc „nie jest to kwota, która powinna szczególnie popsuć humor podczas niedzielnego wyjścia”. Zwłaszcza milionerowi Tuskowi, ale tego już nie dodano. Wprawdzie tabloid zauważył, że „w pobliżu Donalda Tuska widoczna była ochrona SOP. Szefa rządu ochrania kilku funkcjonariuszy (wynika to z przepisów), ale poza tym wszystko wyglądało jak typowe weekendowe wyjście w Sopocie”. A konkluzja była słodsza niż miód: „Czasem właśnie takie krótkie momenty pozwalają się zresetować, zapomnieć o bieżących troskach i najważniejszych sprawach, które czekają zaraz po powrocie do codzienności”.
W repertuarze Donalda Tuska lansowanie się z wnukami to coś tak zwykłego jak jego legendarna prawdomówność. Na przykład 8 września 2025 r. „Fakt” doniósł, że „polski premier oglądał z wnuczką bajkę »Było sobie życie«”. I tabloid zauważył to, o co chodziło, czyli że „pod postem pojawiła się fala pozytywnych komentarzy. Internauci nie kryli zachwytu: ‘Wspaniale!’, ‘Fajny gość ten nasz premier!’, ‘I to jest wzorowy przykład rodziny, dziadek z wnukami’”. Zasoby do lansu premier Tusk posiada spore, gdyż ma trzech wnuków i dwie wnuczki. Michał, syn premiera, jest ojcem Michała, Mateusza i Mikołaja. Z kolei Katarzyna Tusk to matka Marysi i Liliany.
Podczas marszu w Warszawie 4 czerwca 2023 r. Donald Tusk znowu „przypadkowo” odwołał się do wnuków: „Ja też jestem dzisiaj z wami i będę każdego dnia, noc i dzień, do dnia wyborów. (…) Będę cały czas pamiętał, że robię to dla waszych Aguś, dla waszych Michałków, dla mojej Lilki, Marysi, Mateuszka, Mikołaja, dla waszych dzieci, dla waszych wnuków, dla was wszystkich. Po to jest ta walka”. Raczej ten lans niż „ta walka”.
20 lipca 2025 tym razem Onet towarzyszył premierowi podczas wycieczki z wnukami do stadniny koni w Jackowie na Kaszubach. Jak rozpływał się Onet, „przy okazji przypomniał o swojej pierwszej styczności z końmi”. Premier stosownie to wydarzenie udramatyzował: „45 lat temu, stadnina pod Kwidzynem. Kolega rozchorował się i poprosił mnie, żebym zastąpił go na obozie jeździeckim dla dzieciaków. W roli instruktora! Przez tydzień! Argument, że ja z bliska konia nawet nie widziałem, nie przekonał go. Skończyło się totalną kompromitacją i licznymi stłuczeniami. Na szczęście wnuczki nie oczekują ode mnie instruktażu, noszę za nimi tylko siodła”. I znowu te pełne zachwytu komentarze pod materiałem.
22 czerwca 2025 r. „Super Express” pokazał wspaniałego dziadka Donalda, jak „pomaga wnusi założyć baletki przed jej występem. Dziewczynka już ma na sobie tiulową spódniczkę i trykoty, do tego kwiatki i włosy spięte w schludny koczek”. „Dziadek przydał się do zmiany bucików przed baletowym występem naszych gwiazdek. Była liczna publiczność, wielkie oklaski i kwiaty dla artystek. Przeżywam takie chwile bardziej niż finały Mundialu i Euro razem wzięte” - napisał na Instagramie premier. A tabloid skomentował: „widać, że Donald Tusk czerpie prawdziwą przyjemność z chwil spędzonych ze swoimi wnukami! Na pewno pęka z dumy, gdy dziewczynki tańczą balet na scenie”. I tym razem w komentarzach dominował zachwyt: „Fajny dziadek i fajny premier”; „Dziadek na medal. Człowiek, który wie, czym jest życie rodzinne, wsparcie, miłość”; „Taki dziadek to prawdziwy skarb”; „Najlepszy dziadek na świecie”.
7 grudnia 2024 r. magazyn „Viva!” pomógł Polakom się wzruszyć, gdy Donald Tusk „podzielił się wyjątkową fotografią z wnuczkami i wspomniał czasy, gdy był w ich wieku”. Podzielił się na Instagramie i skomentował: „Dzieci wciąż z tą samą nadzieją wypatrują Świętego Mikołaja. Kiedy byłem w ich wieku, zgodnie z sugestią Mamy i Taty stawiałem wieczorem przed łóżkiem wypastowane buty, żeby rano 6 grudnia znaleźć w nich jabłko i cukierki. W sumie niewiele się zmieniło, tylko butów nikt już nie musi pastować”. Oczywiście „publikacja w mig zdobyła dziesiątki tysięcy polubień, a pod nią pojawiła się prawdziwa lawina komentarzy: ‘Taki Dziadek to Skarb’, ‘Dziadek na medal’”.
10 listopada 2024 r. na stronie Onet Plejada musiała się pojawić sensacyjna wiadomość, że 15-letni wnuk Mikołaj przerósł już dziadka Donalda. „Jestem dumny jak paw, nawet jeśli mina mówi co innego” – skomentował Tusk. I pokazał zdjęcie, gdzie widać różnicę wzrostu na korzyść wnuka. „Dziesięć miesięcy temu chwaliłem się tu podobnym zdjęciem, na którym byłem wciąż ciut wyższy od mojego najstarszego wnuka. Dzisiaj Mikołaj nie pozostawił mi już żadnych złudzeń” – napisał Donald Tusk.
31 maja 2024 r. Jastrząb Post donosił: „Z okazji święta Bożego Ciała [Donald Tusk] wybrał się z Lilianą i Marią na plac zabaw, aby dziewczynki mogły się pobawić w towarzystwie rodziny i rówieśników. Kilkanaście godzin po poprzednim poście, wrzucił kolejną fotkę. Tym razem towarzyszyły mu nie tylko dwie wnuczki, ale także dwójka wnuków. Pierwsze zdjęcie wywołało jednak najwięcej emocji, o czym mogą świadczyć zamieszczone pod nim komentarze: ‘No i to jest porządny premier. Normalny, ludzki chłop, a nie jakiś frajer obstawiony ochroną’. I znowu cel został łatwo osiągnięty dzięki wnukom.
W listopadzie 2019 r. wnuki stały się nawet promotorami książki Donalda Tuska „Szczerze”. Jak donosił Onet, zamieścił on na Instagramie zdjęcie wnuków w Brukseli, gdy „rozmawiają ze sobą obok flagi Unii Europejskiej i plakatu z napisem ‘Konstytucja’”. I to już było duże „przegięcie”.
15 lutego 2026 r. prezydent Karol Nawrocki zareagował na słowa Donalda Tuska w sprawie ewentualnego udziału Polski w Radzie Pokoju mówiąc, że to rząd musi podjąć decyzję polityczną, ale nikt nie ma prawa dyktować głowie państwa, gdzie ma podróżować. „Premier nie będzie mówił, gdzie ja mam latać. Pan premier może swojemu synowi powiedzieć, gdzie może lecieć czy swoim wnuczkom” – stwierdził Karol Nawrocki. A Donald Tusk „się wściekł”, czyli skorzystał ze swojego teatralnego repertuaru i napisał na platformie X: „Panie prezydencie, rozumiem strach, rozumiem nerwy, ale od moich wnuczek wara”. Prezydent nie wspomniał wnuczek Tuska w żadnym negatywnym kontekście, tylko wskazał na jego bliskie relacje z nimi i zapewne to, że jest dla nich autorytetem. I ten atak był koronnym dowodem na to, jak instrumentalnie Donald Tusk traktuje swoje wnuki.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/762180-donald-tusk-bez-zenady-uzywa-wnukow-do-lansowania-sie
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.