Tusk się wycofa ws. Berka?! Sensacyjny głos z TVN Tusk się wycofa ws. Berka?! Sensacyjny głos z TVN
Jerzy Stępień, były prezydent Trybunału Konstytucyjnego, ostrzegł rząd Donalda Tuska przed tym, czym może się skończyć jego plan polegający na wysłaniu polityka - Macieja Berka - do Trybunału Konstytucyjnego. Okazuje się, że po pierwsze nie ma to sensu, gdyż przy większości spraw powinien się on wyłączać. Jeśli nie będzie tego robił, to Polsce grożą ogromne kary.
Donald Tusk wczoraj potwierdził, że zamierza wysłać swoją prawą rękę, dotychczasowego ministra nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu Macieja Berka, do Trybunału Konstytucyjnego. Jerzy Stępień, były prezes TK, znany medialnie głównie z krytycznych wypowiedzi wobec PiS-u, tym razem ostrzegł koalicję Tuska przed fatalnymi dla Polski skutkami wysłania Berka do TK. Czy jego głos doprowadzi do zmiany decyzji przez Tuska?
"Fikcyjna poniekąd"
Pan Berek jest członkiem Rady Ministrów, czyli bierze udział w wydawaniu wszystkich aktów normatywnych, które przygotowuje rząd, ale także opiniuje jako rząd projekty poselskie. Czyli w gruncie rzeczy, jak pójdzie do Trybunału Konstytucyjnego, to jakakolwiek sprawa, jaka się nie pojawi, na tle aktu normatywnego uchwalonego po przejęciu rządu przez obecną ekipę, on się będzie musiał wyłączać albo będzie wyłączany. Czyli w gruncie rzeczy jego obecność jest kontrproduktywna
- zaznaczył Jerzy Stępień na antenie TVN.
Fikcyjna poniekąd
- wtrącił dziennikarz TVN, z czym były prezes TK się zgodził. Stępień podał swój przykład, który może wskazywać na to, że przez wysłanie Berka do TK Polska musiałaby płacić poważne kary.
Chciałbym zwrócić uwagę na swój mój przypadek. Mianowicie ja byłem senatorem do 1993 roku i w 1991 roku głosowałem w sprawie pewnej ustawy. Chodziło o kościół autokefaliczny prawosławny. Nie brałem udziału w głosowaniu, nie zgłaszałem żadnych poprawek. Po 10 latach ta sprawa znalazła się w Trybunale i nawet pytałem kolegów, jak ja mam się zachować w sytuacji, kiedy byłem senatorem, ale nie głosowałem, nie podejmowałem żadnych prac że tak powiem legislacyjnych. Okazało się, że ta sprawa trafiła do Strasburga i rząd polski musiał za tę moją obecność zapłacił ciężkie pieniądze, żeby ta sprawa zniknęła, że tak powiem z wokandy
- mówił Stępień.
Dziennikarz TVN zdumiony
To była kara?
- dopytał zdumiony dziennikarz TVN.
No to było tak, żeby nie dopuścić do rozpoznania tej sprawy w Strasburgu, rząd polski poszedł na ugodę z kościołem autokefalicznym i zapłacił poważną szkołę
- wyjaśnił.
Czy argumenty Jerzego Stępnia przekonają Donalda Tuska do tego, by zrezygnował z wysłania swojego kluczowego polityka do Trybunału Konstytucyjnego?
tkwl/Źr. wPolityce.pl za TVN i X
