Dziennikarze Telewizji wPolsce24 ustalili, że stołeczny ratusz kupuje siano do miejskiego ZOO w Niemczech. Taki transport jedzie właśnie do Polski. Kiedy zapytaliśmy o sprawę posłów i warszawskich samorządowców otwierali szeroko oczy ze zdumienia. „To jest wyłącznie kwestia obciachu Rafała Trzaskowskiego, który zapatrzył się jak Tusk na Niemcy” - mówi, tłumiąc śmiech, portalowi wPolityce.pl poseł PiS Jarosław Krajewski. „Może te zwierzęta poprosiły Rafała Trzaskowskiego o siano z Niemiec. Jakiś absurd, bo w Polsce mamy go pod dostatkiem” - dodaje inny poseł i samorządowiec Paweł Lisiecki.
Polska produkuje rocznie średnio ok. 10 mln ton siana. Były wiceminister środowiska Paweł Sałek przyjął pytanie o ściągane z Niemiec przez Trzaskowskiego siano z uśmiechem, ale nie kryjąc zażenowania.
Siana naprawdę jest pod dostatkiem w Polsce i w tej sytuacji to polski rolnik powinien na tym zarabiać, jeśli jednostki samorządowe kupują tego typu pasze. Trudno to racjonalnie inaczej skomentować
— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl poseł PiS Paweł Sałek.
To jest dopiero obciach
Skąd u polityków Platformy Obywatelskiej, a dziś Koalicji Obywatelskiej takie zamiłowanie do tego co niemieckie?
Wygląda na to, że rzeczywiście Rafał Trzaskowski bardzo zapatrzył się na Niemcy oraz na premiera Donalda Tuska, że już sprowadza siano z Niemiec. Przecież to są rzeczy, które spokojnie można wziąć od polskich rolników. Mówimy tu i o drzewach i o tym sianie. Nie wiem, dlaczego polskie siano mu nie pasuje, czy jest ono mniej kaloryczne? Czy może za mało europejskie. To pokazuje kompletny absurd, jeżeli chodzi o zarządzanie miastem, stolicą. Kompletny absurd. Rafał Trzaskowski albo nie panuje nad tym miastem i nie potrafi nim zarządzać, albo rzeczywiście tak bardzo zapatrzył się na Niemcy i to, co niemieckie jest dla niego więcej warte niż to, co polskie
— komentuje sprawę w rozmowie z portalem wPolityce.pl poseł PiS Paweł Lisiecki.
Nie wiem, może jakoś brali pod uwagę wartość siana, kaloryczność czy różnego rodzaju walory, oczywiście raczej nie smakowe, ale te dla zwierząt, ale to jakiś absurd. Może te zwierzęta mają jakieś specjalne upodobania i poprosiły Rafała Trzaskowskiego o konkretne siano z Niemiec, z łąk bawarskich. W sumie to nie jestem w stanie sobie wyobrazić sytuacji, w której zwierzęta miałyby decydować o zamawianiu siana. Nie rozumie dlaczego sprowadzanie siana z Niemiec, gdzie płaci się dodatkowo za transport ma być lepsze. To jest tak absurdalne, że aż dziwię się w ogóle, że ktoś na to wpadł. Sprowadzają siano kilkaset kilometrów z zagranicy Polski, a polskiego siana dla zwierząt nie chcą
— ocenia Paweł Lisiecki poseł PiS i warszawski samorządowiec - były burmistrz dzielnicy Praga-Północ.
Czytaj także
Tak wyglądają obietnice polityków KO
Z kolei według pochodzącego z Warszawy posła Jarosława Krajewskiego, wieloletniego radnego stolicy, kuriozalna decyzja o zamówieniu siana w Niemczech, dowodzi jeszcze czegoś. Jest papierkiem lakmusowym, jeśli chodzi o składane w kolejnych kampaniach wyborczych obietnice przez polityków z obozu Donalda Tuska.
Sprawa tego siana to jest wyłącznie kwestia obciachu Rafała Trzaskowskiego, bo w tych kategoriach trzeba patrzeć na to, co wyprawia prezydent Trzaskowski, który jest przecież największym przegranym w polskiej polityce. Pamiętamy, że przed rokiem Polacy pokazali mu czerwoną kartkę, tak jak zresztą całej Koalicji Obywatelskiej. Dziś ten polityk nie może się pozbierać, żeby choćby zacząć sensowne inwestycje dla Warszawy, żeby inwestować w rozwój stolicy, Mamy kompletny marazm, a teraz kolejne kłopoty wizerunkowe. Wpierw dotyczące niemieckich drzew, a teraz jeszcze tego nieszczęsnego siana. To trzeba oceniać po prostu w kategoriach nieprzeciętnego obciachu. Myślę, że młode pokolenie, które mieszka w Warszawie też tak to widzi i przy najbliższych wyborach samorządowych spojrzy na w tych kategoriach na Rafała Trzaskowskiego i Koalicję Obywatelską
— mówi portalowi wPolityce.pl poseł Krajewski i przypomina, że w kampaniach wyborczych politycy obozu Tuska zapewniali o swoim patriotyzmie gospodarczym.
Mamy tu jednak sprawę o charakterze fundamentalnym, co innego deklarują w kampaniach wyborczych, a co innego później robią. Pamiętajmy o tym, co w ubiegłym roku mówił Donald Tusk jako szef Koalicji Obywatelskiej, ale i Rafał Trzaskowski. Podkreślali, że będą wspierali polskie produkty i polskie firmy. A tu proszę, kawała na ławę, czarno na białym i siano z Niemiec. Jedno mówią, a drugie robią i to pokazuje kompletny brak wiarygodności polityków Koalicji Obywatelskiej. Dlatego mam apel do naszych rodaków, żeby nie wierzyli w puste deklaracje wyborcze polityków KO, bo bo tutaj widzimy jak w soczewce, że maja jedynie usta pełne frazesów. KIedy zaś trzeba realizować polskie interesy, to bliżej im do realizowania niemieckich interesów
— podsumował temat poseł Jarosław Krajewski z PiS.
koal
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/761928-siano-z-niemiec-u-trzaskowskiego-moze-to-zwierzeta-poprosily
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.