Poseł KO Paweł Kowal zarzucił byłemu premierowi Leszkowi Millerowi „sianie ruskiego zamętu”. Była to reakcja na wpis Millera, który - powołując się na publicystę Zbigniewa Parafianowicza - pisał, że Kowal miał cenzurować relacje z ekshumacji w Puźnikach, a konkretnie - nie dopuszczał do nich dziennikarzy. O ile poseł Kowal prezentuje wręcz bezkrytyczny stosunek do Ukrainy i Ukraińców oraz unika trudnych tematów w naszych relacjach z Kijowem, o tyle były premier Miller do naszego sąsiada walczącego z rosyjskim najeźdźcą odnosi się niekiedy w sposób zbliżony do ugrupowania Grzegorza Brauna.
Publicysta Zbigniew Parafianowicz na kanale Bogdana Rymanowskiego w serwisie YouTube opowiadał o swoistej cenzurze, jaką miał zarządzić Paweł Kowal podczas ekshumacji ciał Polaków pomordowanych przez ukraińskich nacjonalistów w Puźnikach. Sprawę opisywaliśmy 13 maja na portalu wPolityce.pl. Z relacji Parafianowicza wynika, że parlamentarzysta KO nie chciał dopuścić fotoreporterów do odkrytego dołu, w którym zbiorowo pogrzebano ludzi. Publicysta zaznaczał, że jego rozmówcy tłumaczyli, iż nie chcą, żeby fotografie z ekshumacji krążyły gdzieś w przestrzeni publicznej i budziły emocje.
„Pamięć selektywna” i „ruski zamęt”
Pojawił się znów Paweł Kowal. Po doniesieniach o próbach cenzorowania relacji z ekshumacji w Puźnikach poseł na pewien czas zniknął z pierwszego planu. Chodzi o ekshumacje, podczas których odkryto zbiorowy dół ze szczątkami 42 osób – głównie kobiet i dzieci. Według Zbigniewa Parafianowicza, publicysty zajmującego się tematyką ukraińską, celem działań Kowala było niedopuszczenie fotoreporterów i dziennikarzy do dołu z kośćmi pomordowanych, aby fotografie wydobywanych szczątków „nie budziły emocji” wśród Polaków. W Polsce nie brakuje polityków i publicystów, którzy świadomie wspierają politykę przemilczeń i selektywnej pamięci. Fałszowanie historii staje się wspólnym przedsięwzięciem banderowskich elit w Kijowie oraz ich polskich orędowników. Do najbardziej wyrazistych eksponentów tej narracji należy Paweł Kowal. Relatywizuje działania władz ukraińskich, usprawiedliwia ich historyczną politykę, a gdy pojawia się możliwość pokazania pełnego obrazu zbrodni dokonanych na Polakach – ważniejsze okazuje się „niedrażnienie emocji” niż prawda i pamięć o bestialsko pomordowanych ofiarach
— napisał na platformie X Leszek Miller.
Na Kremlu popłoch. Kończą się argumenty do jątrzenia. Ręce opadają, gdy czytam co teraz pisze Leszek Miller. Po pierwsze najwyraźniej L. Miller nie wie, że ciała ofiar w naszej cywilizacji powinny być otoczone szacunkiem - nie ma zwyczaju robić przedstawienia z podnoszenia szczątków ofia, po drugie ofiary mają bliskich, którzy nie koniecznie chcą robić widowisko z ekshumacji, szczególnie przed identyfikacją, po trzecie jako były premier powinien L. Miller wiedzieć, że zbrodnia wołyńska jest objęta śledztwem polskiej prokuratury, która gromadzi dowody i powinna mieć do nich dostęp jako pierwsza, po piąte badanie prowadziły profesjonalne instytucje, które wszystko dokumentowały i opracowują dane, po szóste - powiedzcie, proszę, co Leszek Miller zrobił jako premier i minister dla sprawy godnych pochówku, ekshumacji, pogrzebów i porównajcie z tym, co się dzieje teraz? Towarzysz Miller budzi już tylko politowanie i histerycznie stara się poprzez sianie ruskiego zamętu przeszkodzić w pracach poszukiwawczych i ekshumacjach w Ostrówkach na Wołyniu, Hucie Pieniackiej i innych miejscach. Paliwo się kończy panu Millerowi
— odpowiedział wyraźnie poirytowany Paweł Kowal.
Posłowi Kowalowi warto przypomnieć, że zbrodnie ukraińskich nacjonalistów na Polakach budziły emocje od zawsze, a problemy ze zgodą Ukraińców na badania dotyczące tego bolesnego tematu jedynie potęgowały te emocje. Co więcej, przemilczenia nierzadko stawały się pożywką dla ruskiej propagandy.
Czytaj także
X/Joanna Jaszczuk
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/761057-miller-i-kowal-kloca-sie-o-ekshumacje-w-puznikach
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.