To nie jest afera braku ustawy reprywatyzacyjnej, jak próbuje się to przedstawiać - ale afera związana z tym, że sitwa urzędniczo-prawnicza umożliwiła ewidentnym oszustom bogacenie się na majątku komunalnym
— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Joachim Brudziński, wicemarszałek Sejmu, poseł i szef struktur Prawa i Sprawiedliwości.
wPolityce.pl: Ostre słowa, poważne oskarżenia i szereg ostrzeżeń - w takiej atmosferze upłynął sobotni kongres sędziów. PiS patrzy na takie inicjatywy z szacunkiem, czy machają państwo na to już ręką i mówią: „Robimy swoje”?
Joachim Brudziński, PiS: Z szacunkiem podchodzimy do wszystkich grup społecznych, także do sędziów. Jestem przekonany, że większość z nich to ciężko pracujący, uczciwi sędziowie, działający z najlepszą wolą i standardami. Natomiast sobotnie zgromadzenie miało wymiar polityczny. Jak słusznie zauważył jeden z sędziów zabierających głos podczas tego zgromadzenia, problematyką związaną z wymiarem sprawiedliwości zajęto się po ponad 5 godzinach dyskusji. Ta cała „rozbiegówka” i frontalny atak na rządzących miały w sobie coś z histerii, a momentami z kabotynizmu, jak na przykład w momencie rozłożonych rąk prof. Rzeplińskiego.
Moja konstatacja jest smutna - u części sędziów pojawiła się mentalność „kastowości”, jak nazwała to jedna z pań sędzi zabierających głos. Nie przekonam się do tego, że sędziowie to kasta dotknięta przez Boga genem geniuszu i osoby, które nigdy się nie mylą i nie popełniają błędów, a co najważniejsze stoją ponad prawem.
Hasła z jakimi protestują wspomniani sędziowie to jednak nie tylko sprzeciw wobec władzy, ale - niechby nawet po pięciu godzinach - zarzuty dotyczące reformy wymiaru sprawiedliwości.
Zasłona dymna wokół tego środowiska polega na powoływaniu się na imponderabilia: monteskiuszowski trójpodział władzy, niezawisłość sędziów, niezależność sądownictwa… A zapomina się o jednym, o czym czytamy w VIII rozdziale konstytucji - sposób funkcjonowania sądów reguluje ustawa. Konstytucja nadaje większości sejmowej nie tyle nawet prawo, co po prostu obowiązek do konstruowania prawa - tak samo jak w przypadku Trybunału Konstytucyjnego. Tymczasem co robi profesor Rzepliński? Gdy Sejm przygotowuje ustawę o TK, to jeszcze na etapie jej tworzenia mówi, że jest ona niekonstytucyjna. To absurd.
Środowisko sędziowskie jest jedyną grupą zawodową, która po 1989 roku nie potrafiła w pełni przeprowadzić samooczyszczenia. My nie wrzucamy jednak całego środowiska to jednego worka, tak jak zastrzegałem na początku - jestem przekonany, że większość sędziów ciężko i uczciwie pracuje.
W odpowiedzi słychać jednak, że na kongresie było nawet do 10% sędziów, że to pierwszy taki zjazd po II wojnie światowej. Słowem - że sędziowie po raz niemal pierwszy w historii tak ostro protestują.
Odpowiem inaczej - po raz pierwszy po II wojnie światowej i wprowadzeniu w Polsce reżimu komunistycznego, jest władza, która jest zdeterminowana, by przeprowadzić proces sanacji wymiaru sprawiedliwości. Nie po to, by dominować i mieć wpływ na orzeczenia sędziowskie, ale po to, by wymiar sprawiedliwości zaczął funkcjonować i przestał być dysfunkcyjny.
Jestem posłem kilkanaście lat i 90% spraw, które trafiają do moich biur poselskich odnosi się do dysfunkcyjności wymiaru sprawiedliwości - nie zawsze dotyczy to sędziów, ale całej organizacji systemu, tej „kastowości”.
A nie zapala się u państwa lampka, gdy na kongresie argumenty podnosi nie tylko Jerzy Stępień, na którego można machnąć ręką, ale i prof. Adam Strzembosz?
Ale co on mówi?
Krytykuje postawę wobec TK, apeluje, by uważać przy reformie wymiaru sprawiedliwości, bo można z kąpielą wylać niezawisłość sądów…
I my uważamy, wsłuchujemy się i w takie głosy. Jeszcze jako student zaangażowany w Porozumieniu Centrum rozwieszał plakaty prof. Strzembosza jako kandydata na prezydenta. Także dlatego podchodzę dziś z szacunkiem do jego opinii, ale jako polityk twardo stąpający po ziemi patrzę, czy to co mówi, jest osadzone w realiach. Panie redaktorze, z całym szacunkiem, ale jeśli prof. Strzembosz mówi, że środowisko sędziów jest zdolne do samooczyszczenia, to przy całym szacunku, jaki mam do prof. Strzembosza - nie mogę przyznać mu racji.
Być może prof. Strzembosz nie chce widzieć tego, że mu się nie udało. Był przecież pierwszym prezesem Sądu Najwyższego po transformacji ustrojowej i bierze też część odpowiedzialności za to, jak opinia społeczna odbiera dziś sądy i całe sądownictwo. Nie są to najlepsze opinie.
Ciąg dalszy na następnej stronie.
Drukujesz tylko jedną stronę artykułu. Aby wydrukować wszystkie strony, kliknij w przycisk "Drukuj" znajdujący się na początku artykułu.
To nie jest afera braku ustawy reprywatyzacyjnej, jak próbuje się to przedstawiać - ale afera związana z tym, że sitwa urzędniczo-prawnicza umożliwiła ewidentnym oszustom bogacenie się na majątku komunalnym
— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Joachim Brudziński, wicemarszałek Sejmu, poseł i szef struktur Prawa i Sprawiedliwości.
wPolityce.pl: Ostre słowa, poważne oskarżenia i szereg ostrzeżeń - w takiej atmosferze upłynął sobotni kongres sędziów. PiS patrzy na takie inicjatywy z szacunkiem, czy machają państwo na to już ręką i mówią: „Robimy swoje”?
Joachim Brudziński, PiS: Z szacunkiem podchodzimy do wszystkich grup społecznych, także do sędziów. Jestem przekonany, że większość z nich to ciężko pracujący, uczciwi sędziowie, działający z najlepszą wolą i standardami. Natomiast sobotnie zgromadzenie miało wymiar polityczny. Jak słusznie zauważył jeden z sędziów zabierających głos podczas tego zgromadzenia, problematyką związaną z wymiarem sprawiedliwości zajęto się po ponad 5 godzinach dyskusji. Ta cała „rozbiegówka” i frontalny atak na rządzących miały w sobie coś z histerii, a momentami z kabotynizmu, jak na przykład w momencie rozłożonych rąk prof. Rzeplińskiego.
Moja konstatacja jest smutna - u części sędziów pojawiła się mentalność „kastowości”, jak nazwała to jedna z pań sędzi zabierających głos. Nie przekonam się do tego, że sędziowie to kasta dotknięta przez Boga genem geniuszu i osoby, które nigdy się nie mylą i nie popełniają błędów, a co najważniejsze stoją ponad prawem.
Hasła z jakimi protestują wspomniani sędziowie to jednak nie tylko sprzeciw wobec władzy, ale - niechby nawet po pięciu godzinach - zarzuty dotyczące reformy wymiaru sprawiedliwości.
Zasłona dymna wokół tego środowiska polega na powoływaniu się na imponderabilia: monteskiuszowski trójpodział władzy, niezawisłość sędziów, niezależność sądownictwa… A zapomina się o jednym, o czym czytamy w VIII rozdziale konstytucji - sposób funkcjonowania sądów reguluje ustawa. Konstytucja nadaje większości sejmowej nie tyle nawet prawo, co po prostu obowiązek do konstruowania prawa - tak samo jak w przypadku Trybunału Konstytucyjnego. Tymczasem co robi profesor Rzepliński? Gdy Sejm przygotowuje ustawę o TK, to jeszcze na etapie jej tworzenia mówi, że jest ona niekonstytucyjna. To absurd.
Środowisko sędziowskie jest jedyną grupą zawodową, która po 1989 roku nie potrafiła w pełni przeprowadzić samooczyszczenia. My nie wrzucamy jednak całego środowiska to jednego worka, tak jak zastrzegałem na początku - jestem przekonany, że większość sędziów ciężko i uczciwie pracuje.
W odpowiedzi słychać jednak, że na kongresie było nawet do 10% sędziów, że to pierwszy taki zjazd po II wojnie światowej. Słowem - że sędziowie po raz niemal pierwszy w historii tak ostro protestują.
Odpowiem inaczej - po raz pierwszy po II wojnie światowej i wprowadzeniu w Polsce reżimu komunistycznego, jest władza, która jest zdeterminowana, by przeprowadzić proces sanacji wymiaru sprawiedliwości. Nie po to, by dominować i mieć wpływ na orzeczenia sędziowskie, ale po to, by wymiar sprawiedliwości zaczął funkcjonować i przestał być dysfunkcyjny.
Jestem posłem kilkanaście lat i 90% spraw, które trafiają do moich biur poselskich odnosi się do dysfunkcyjności wymiaru sprawiedliwości - nie zawsze dotyczy to sędziów, ale całej organizacji systemu, tej „kastowości”.
A nie zapala się u państwa lampka, gdy na kongresie argumenty podnosi nie tylko Jerzy Stępień, na którego można machnąć ręką, ale i prof. Adam Strzembosz?
Ale co on mówi?
Krytykuje postawę wobec TK, apeluje, by uważać przy reformie wymiaru sprawiedliwości, bo można z kąpielą wylać niezawisłość sądów…
I my uważamy, wsłuchujemy się i w takie głosy. Jeszcze jako student zaangażowany w Porozumieniu Centrum rozwieszał plakaty prof. Strzembosza jako kandydata na prezydenta. Także dlatego podchodzę dziś z szacunkiem do jego opinii, ale jako polityk twardo stąpający po ziemi patrzę, czy to co mówi, jest osadzone w realiach. Panie redaktorze, z całym szacunkiem, ale jeśli prof. Strzembosz mówi, że środowisko sędziów jest zdolne do samooczyszczenia, to przy całym szacunku, jaki mam do prof. Strzembosza - nie mogę przyznać mu racji.
Być może prof. Strzembosz nie chce widzieć tego, że mu się nie udało. Był przecież pierwszym prezesem Sądu Najwyższego po transformacji ustrojowej i bierze też część odpowiedzialności za to, jak opinia społeczna odbiera dziś sądy i całe sądownictwo. Nie są to najlepsze opinie.
Ciąg dalszy na następnej stronie.
Strona 1 z 3
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/307273-nasz-wywiad-brudzinski-afera-w-warszawie-pokazuje-ze-trzeba-nam-sanacji-sadownictwa-sitwa-urzedniczo-prawnicza-umozliwila-oszustom-bogacenie-sie
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.