To głosy z środowiska sędziów. Ale są i polityczne uwagi, jak choćby Kazimierza M. Ujazdowskiego, europosła PiS, który apeluje, by sprawę TK rozgrywać mniej ostro.
Pan europoseł Ujazdowski jest doktorem habilitowanym nauk prawnych, więc trudno mu odmówić wiedzy na temat funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości w Polsce. Różnimy się niewątpliwie w sprawie realizmu politycznego. Żyjemy w konkretnej rzeczywistości politycznej i wiemy, że próba wyciągnięcia ręki do tamtego środowiska, próba wypracowania modelu porozumienia, jest traktowana przez tamtą stronę jako element słabości.
Z tamtej strony nie ma chęci porozumienia, ponieważ analizując to wszystko, co się wydarzyło przed rozstrzygającymi wyborami w ubiegłym roku, trudno sądzić, że prof. Rzepliński, prof. Biernat czy inni członkowie TK zaangażowani w pisanie ustawy de facto pod siebie, nie mieli świadomości, że łamią konstytucję. Wówczas była cisza. A przecież wystarczyło, by prezydent Andrzej Duda wcześniej ogłosił pierwsze posiedzenie Sejmu. I co, werdykt TK byłby inny? Mieliśmy tego świadomość, ale to aptekarskie sztuczki. Wybór na zapas był złamaniem prawa, reguł, obyczajów. Gdzie był wtedy prof. Rzepliński? Czemu nie grzmieli profesorowie Strzembosz i Zoll? Nie posądzam europosła Ujazdowskiego o naiwność polityczną, ale w przeciwieństwie do niego nie sądzę, by polityka „Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek” przyniosła dobre rezultaty. Skończy się to tym, że cnotę stracimy, a rubla się nie zarobi.
A na marginesie - głos taki jak Ujazdowskiego jest w PiS dozwolony, czy to już prosta ścieżka do wyrzucenia z partii?
Od kogo jak od kogo, ale od pana redaktora oczekiwałbym elementarnego obiektywizmu. Jesteśmy tak szeroką partią, że jest w niej miejsce na dyskusję. Natomiast gdy odpowiednie organy podejmą jakaś decyzję, to będzie trzeba to uznać.
Kończąc wątek sporu wokół TK - uważa Pan, że jest możliwe wyjście, w którym trzech sędziów wybranych przez parlament za czasów Platformy wchodzi na kolejne miejsca w Trybunale?
Gdyby pojawiła się większość parlamentarna, która by tych trzech sędziów wybrała, to tak.
Przecież PiS ma tę większość.
I dlatego będziemy zgłaszać tych, których uważamy, że należy zgłosić, a nie tych, którzy zgadzając się na kandydowanie, zgodzili się też na łamanie prawa.
W grudniu z końcem kadencji prof. Rzeplińskiego spór o TK się zakończy?
Jesteśmy realistami. Nie sądzę, by od grudnia nastąpił pokój i spokój. Na pewno jest jednak w nas wola, by sprawy Polski posuwać do przodu. Trybunał Konstytucyjny jest ważnym i potrzebnym organem sprawującym nadzór nad konstytucyjnością ustaw, ale nie dopuścimy do tego, by spór wokół tego przeszkodził nam w realizacji naszego programu. Wiem, że jest czymś niewyobrażalnym dla wielu tych, którzy stoją dziś po stronie TK, Komitetu czy Korpusu Obrony Demokracji, że można realizować własne obietnice wyborcze. Ale my to robimy i będziemy robić.
Ciąg dalszy na następnej stronie.
Drukujesz tylko jedną stronę artykułu. Aby wydrukować wszystkie strony, kliknij w przycisk "Drukuj" znajdujący się na początku artykułu.
To głosy z środowiska sędziów. Ale są i polityczne uwagi, jak choćby Kazimierza M. Ujazdowskiego, europosła PiS, który apeluje, by sprawę TK rozgrywać mniej ostro.
Pan europoseł Ujazdowski jest doktorem habilitowanym nauk prawnych, więc trudno mu odmówić wiedzy na temat funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości w Polsce. Różnimy się niewątpliwie w sprawie realizmu politycznego. Żyjemy w konkretnej rzeczywistości politycznej i wiemy, że próba wyciągnięcia ręki do tamtego środowiska, próba wypracowania modelu porozumienia, jest traktowana przez tamtą stronę jako element słabości.
Z tamtej strony nie ma chęci porozumienia, ponieważ analizując to wszystko, co się wydarzyło przed rozstrzygającymi wyborami w ubiegłym roku, trudno sądzić, że prof. Rzepliński, prof. Biernat czy inni członkowie TK zaangażowani w pisanie ustawy de facto pod siebie, nie mieli świadomości, że łamią konstytucję. Wówczas była cisza. A przecież wystarczyło, by prezydent Andrzej Duda wcześniej ogłosił pierwsze posiedzenie Sejmu. I co, werdykt TK byłby inny? Mieliśmy tego świadomość, ale to aptekarskie sztuczki. Wybór na zapas był złamaniem prawa, reguł, obyczajów. Gdzie był wtedy prof. Rzepliński? Czemu nie grzmieli profesorowie Strzembosz i Zoll? Nie posądzam europosła Ujazdowskiego o naiwność polityczną, ale w przeciwieństwie do niego nie sądzę, by polityka „Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek” przyniosła dobre rezultaty. Skończy się to tym, że cnotę stracimy, a rubla się nie zarobi.
A na marginesie - głos taki jak Ujazdowskiego jest w PiS dozwolony, czy to już prosta ścieżka do wyrzucenia z partii?
Od kogo jak od kogo, ale od pana redaktora oczekiwałbym elementarnego obiektywizmu. Jesteśmy tak szeroką partią, że jest w niej miejsce na dyskusję. Natomiast gdy odpowiednie organy podejmą jakaś decyzję, to będzie trzeba to uznać.
Kończąc wątek sporu wokół TK - uważa Pan, że jest możliwe wyjście, w którym trzech sędziów wybranych przez parlament za czasów Platformy wchodzi na kolejne miejsca w Trybunale?
Gdyby pojawiła się większość parlamentarna, która by tych trzech sędziów wybrała, to tak.
Przecież PiS ma tę większość.
I dlatego będziemy zgłaszać tych, których uważamy, że należy zgłosić, a nie tych, którzy zgadzając się na kandydowanie, zgodzili się też na łamanie prawa.
W grudniu z końcem kadencji prof. Rzeplińskiego spór o TK się zakończy?
Jesteśmy realistami. Nie sądzę, by od grudnia nastąpił pokój i spokój. Na pewno jest jednak w nas wola, by sprawy Polski posuwać do przodu. Trybunał Konstytucyjny jest ważnym i potrzebnym organem sprawującym nadzór nad konstytucyjnością ustaw, ale nie dopuścimy do tego, by spór wokół tego przeszkodził nam w realizacji naszego programu. Wiem, że jest czymś niewyobrażalnym dla wielu tych, którzy stoją dziś po stronie TK, Komitetu czy Korpusu Obrony Demokracji, że można realizować własne obietnice wyborcze. Ale my to robimy i będziemy robić.
Ciąg dalszy na następnej stronie.
Strona 2 z 3
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/307273-nasz-wywiad-brudzinski-afera-w-warszawie-pokazuje-ze-trzeba-nam-sanacji-sadownictwa-sitwa-urzedniczo-prawnicza-umozliwila-oszustom-bogacenie-sie?strona=2
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.