Liberadzki tłumaczy się z poparcia rezolucji: Rezolucja jest bardziej miękka niż miała być, to sygnał, że musimy rozmawiać. NASZ WYWIAD

Fot. Youtube.pl
Fot. Youtube.pl

wPolityce.pl: W wywiadzie dla naszego portalu powiedział Pan, że nie popiera rezolucji PE na temat Polski. Tymczasem godzinę po naszej rozmowie zagłosował Pan „za” tą rezolucją. Jak Pan to wytłumaczy? Wygląda to, jak przejaw skrajnej hipokryzji…

Bogusław Liberadzki, europoseł SLD: W czasie procedury przygotowywania rezolucji zgłoszone zostały cztery poprawki. Moje stanowisko zależało od losu tych poprawek. Jeśli one by przeszły, głosowałbym „przeciw”. Jednak one nie przeszły, więc głosowałem „za”.

Co to zmieniło?

Nie włączono do tekstu rezolucji ani tematu aborcji, ani policji, ani mediów publicznych. Uznałem więc, że warto poprzeć tę rezolucję.

Ale dlaczego? Przecież w naszej rozmowie mówił Pan, że nic szczególnego w Polsce się nie dzieje…

PE wyszedł sygnał ponad 500 europosłów, że pora na poważnie rozpocząć szukanie jakiegoś rozwiązania w Polsce. Bowiem następnym etapem będą pieniądze…

Straszy Pan sankcjami?

Nie, nikt nam nie odbierze pieniędzy z racji tego, co dzieje się w Polsce. Raczej z racji tego co się nie dzieje.

Jak to?

Rząd PO-PSL zostawił po sobie nie mały problem dla PiS-u. Mamy śmiesznie niski poziom absorpcji pieniędzy z ram finansowych 2014-20. Jest powoła kwietnia, 30 procent perspektywy budżetowej za nami. Tymczasem poziom absorpcji wynosi około 3 procent. Co więcej, jest choćby problem z wypłatami dla rolników, bowiem Agencje są zagubione i nie wiedzą co mają robić. W ciągu najbliższych miesięcy nie zmieni się dużo, bowiem mamy Szczyt NATO, Światowe Dni Młodzieży. Mamy wiele wydarzeń, które funduje nam „opozycja totalna”. Nie ma kto myśleć o sprawach gospodarczych, projektach…

To dlaczego Pan nie zwołał konferencji prasowej w tej sprawie, zamiast popierać rezolucję wymierzoną w Polskę?

Rozmawiałem w tej sprawie z kilkoma członkami rządu. Niestety z Platformą nie dało się rozmawiać, ale z PiSem się dało. Jednak co miałbym robić? Zwołać konferencje i mówić o niskim poziomie absorpcji?

Skoro temat ważny.

Ale po co?

Jaki związek z absorpcją środków ma sprawa walki wokół Trybunału w Polsce? Dlaczego rezolucja miałaby pomóc nam w ratowaniu unijnych środków?

Jest taki związek, trzeba bowiem znaleźć sposób na pokojowe współistnienie i podjąć realny dialog. Musimy bowiem działać tak, by uniknąć sytuacji w październiku czy listopadzie, gdy Unia Europejska zobaczy fatalny stan wykorzystania środków unijnych i będzie pytała czy nie przekazać kilkanaście miliardów europ na inne cele w innej lokalizacji w Europie.

Rezolucja jednak może jedynie zaognić sytuację, a nie zachęcić rządzących do dialogu z Unią.

Wzywam PiS, by nie zamykał się, by nie utwardzał się w swoim stanowisku.

Rezolucja, którą Pan poparł, nie zachęca do otwartości.

Właśnie, że rezolucja zachęca do tego. Warto przeczytać jej treść. Rezolucja jest miękka, jej sens jest taki, że PE przypomina, że każde państwo powinno być państwem prawa, a podstawową prawnego porządku w całej Unii są Traktaty Europejskie i rozporządzenia i dyrektywy. Europarlament przypomniał także, że każde państwo jest równe wobec prawa europejskiego. Czy można tu coś zakwestionować?

Ciąg dalszy na następnej stronie.

12
następna strona »

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...