Czyrak Frasyniuka. Kiszczak nie mógł szantażować Wałęsy, bo „to się kupy nie trzyma”. Za to wypowiedzi pana Władka - jak najbardziej…

fot. wPolityce.pl/TVN24
fot. wPolityce.pl/TVN24

IPN jest czyrakiem dla tylnej części ciała, na której się najczęściej siedzi i to bardzo utrudnia siedzenie

— powiedział kiedyś Władysław Frasyniuk o Instytucie Pamięci Narodowej.

Co uwiera tego byłego kierowcę-dysydenta, później posła, członka m.in. sejmowych komisji Przekształceń Własnościowych oraz Skarbu Państwa, Uwłaszczenia i Prywatyzacji, wreszcie udziałowca firmy spedycyjnej FF Fracht Sp. z o.o.? Grzebanie przez ten wredny instytut, przez historyków i dziennikarzy w papierach i pamięci właśnie, w której architekci pookrągłostołowej Polski byli i mają pozostać jako dzielni, nieskazitelni patrioci i bohaterowie. Niestety, ciągle w niej ktoś bruździ i kala…

Najpierw był to sam Antoni Macierewicz, któremu ubzdurało się, by w nowej Polsce oddzielić ziarno od plew. Lustracji mu się zachciało…

Mamy do czynienia z paranoją, z kompletnym idiotą, którego tolerujemy i który wprowadza ostry podział i konflikt w polskim społeczeństwie. To jest niebezpieczny człowiek

— charakteryzował Frasyniuk tego historyka - też kiedyś dysydenta, współtwórcę Komitetu Obrony Robotników, potem, w rządzie Jana Olszewskiego ministra spraw wewnętrznych, w latach 2006-2007 szefa kontrwywiadu wojskowego, obecnie szefa MON.

Teraz w oczach Frasyniuka grono paranoików i idiotów powiększyło się o dawnego szefa komunistycznej bezpieki, po okrągłym stole wicepremiera, generała Czesława Kiszczaka i jego małżonkę. Ci idioci, tzn. Kiszczak zza grobu i żona pielęgnująca o nim pamięć, jako patrioty i bohatera, przechowywali i wywlekli na światło dzienne esbeckie dossier innych bohaterów… Ich teczki znalazły się w dyspozycji instytucji, która „bardzo utrudnia siedzenie”.

Mali ludzie, z trzeciego rzędu polityki. O Wałęsie mówią „Bolek”, o mnie mówią „pieprzony szofer” i są zdziwieni, że to my mamy swoje miejsce w historii, a oni nie. Nie mogą się pogodzić z tym, że jakiś elektryk ma status bohatera, a oni – w swym przekonaniu mądrzejsi, lepsi i odważniejsi – nie

— wylał Frasyniuk swoje żale na „onych” w broniącym ich miejsca w historii tygodniku Tomasza Lisa.

I dalej:

Gdyby Lech Wałęsa był agentem SB, to historia Polski potoczyłaby się zupełnie inaczej. Nie byłoby solidarnościowego podziemia, a my nie bylibyśmy dziś w tym miejscu, w którym jesteśmy

— publikuje „Newsweek”.

Czytaj dalej na następnej stronie ===>

123
następna strona »

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Autor

Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych