Wassermann o ustawie dot. służby cywilnej: Nie chcemy, by nasi kandydaci byli uzgadniani w restauracjach jak za Platformy. "Nie ma i nie będzie zgody, by konkursy i przetargi były ustawiane". NASZ WYWIAD

Fot. Youtube.pl
Fot. Youtube.pl

wPolityce.pl: Jedną z pierwszych ustaw, jakie zaprezentował PiS, była ustawa o służbie cywilnej. Obecnie zajmuje się nią Sejm. Z polskimi urzędnikami i urzędami jest coś nie tak? Dlaczego PiS-owi tak się spieszy ze zmianami dot. służby cywilnej?

Małgorzata Wassermann: To nie jest tak, że z polskimi urzędami czy urzędnikami jest coś nie tak. Jednak po analizie doszliśmy do wniosku, że potrzebne są w tej sprawie pewne, drobne, zmiany. Trzeba bowiem usprawnić administrację, pozyskać ludzi, którzy będą kompetentni, którzy będą mieć siłę, wolę i ochotę pracować dla dobra Polski. Wobec tego konieczna jest szybka, ale drobna korekta.

Drobna korekta? Ta ocena zależy od autora interpretacji…

Nie chcę być gołosłowna. Zacytuję opinię pani profesor Marii Gintowt-Jankowicz. Ona pisała: „w odniesieniu do zakresu zagadnień uregulowanych w ustawie o służbie cywilnej w przeważającej części nowelizacja niczego nie zmienia. Projekt nie wprowadza żadnych zmian w tych częściach ustawy obowiązującej, które stanowią właściwą pragmatykę służbową, a więc regulacje o podstawowym znaczeniu dla osób zatrudnionych na podstawie ustawy o służbie cywilnej”. W innym fragmencie czytamy: „twierdzenie, że nowelizacja likwiduję służbę cywilną, jako pragmatykę służbową, zawartą w ustawie z 2008 roku w ustawie o służbie cywilnej, nie jest prawdziwe. Wprowadza w błąd nie tylko tysiące zainteresowanych prawników, ale i szerszą opinię publiczną. I jako takie ma cechy nadużycia”.

To jest opinia wykonana na zlecenie PiS-u?

To jest opinia zewnętrzna, zamówiona u pani profesor. Chcę mocno zaznaczyć, że nasza nowelizacja nie dotyka urzędników mianowanych i pracowników korpusu służby cywilnej. Ona w ogóle ich nie dotyczy. Chcemy uelastycznić proces zmiany powoływania i odwoływania urzędników na wyższych stanowiskach kierowniczych. To jest około 1 procent osób zatrudnionych w służbie cywilnej. W wyniku naszej nowelizacji nie dojdzie do masowych zmian, ani zwolnień. Urzędnicy, którzy są urzędnikami mianowanymi, mogą być co najwyżej odwołani z funkcji kierowniczej oraz przeniesieni na inne stanowisko. Mają jednak gwarancje zatrudnienia wynikającą z mianowania.

Przepis mówiący o wygaszaniu umów wszystkim dyrektorom jednak budzi emocje i zdziwienie. To rzeczywiście potrzebne?

Właśnie mówię o tym przepisie.

Dlaczego wszyscy dyrektorzy mają być poddani takiej procedurze?

Gdy przychodzi nowe kierownictwo do rządu czy firmy, np. Prezes Rady Ministrów czy szef dużej firmy, to chciałoby mieć na stanowiskach kierowniczych osoby, co do których kompetencji i wiedzy ma zaufanie. Chodzi o to, by szef miał możliwość szybkiego powołania ludzi na wysokie stanowiska. Potrzebne są możliwości odwołania takich osób, jeśli one się nie sprawdzają. Nie dotykamy naszą nowelizacją tych, którzy przez lata dostawali się do służby cywilnej, doszkalali się, pracowali i budowali swoją pozycję przez lata. Oni budują swoją karierę i będą budowali nadal.

Ciąg dalszy na następnej stronie.

1234
następna strona »
W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...