Ewa Kopacz nie wytrzymała napięcia. Mimo pracowitych treningów nie pozbyła się maniery wchodzenia rozmówcy w słowo i unikania odpowiedzi na pytania. Jej histeryczna nerwowość w starciu z opanowaną Beatą Szydło wybijała się wyjątkowo boleśnie. Jeszcze więcej pokazało to, co wydarzyło się po debacie.

Fot. wPolityce/TVN24
Fot. wPolityce/TVN24

To nie jest moje zwycięstwo, to wasze zwycięstwo! Bo wszystkiego, co powiedziałam na tej debacie, nauczyłam się od was

— powiedziała Beata Szydło po wyjściu ze studia TVP, zwracając się podczas konferencji prasowej do obywateli.

Nie obiecuję, mam konkrety w ręce. To jest moja umowa na pierwsze 100 dni rządów, jeśli zdecydują państwo nam zaufać

— dodała, pokazując teczkę z ustawami, jakie PiS chce wprowadzić w ciągu pierwszych stu dni po objęciu władzy.

Fot. wPolityce/TVN24
Fot. wPolityce/TVN24

Nie było atakowania Platformy, nie było personalnych wycieczek do kontrkandydatki. Było spotkanie z wyborcą i skupienie się na własnej ofercie dla Polski. Ewa Kopacz przeciwnie. Przystanęła z dziennikarzami na korytarzu i swoim bazarowym zwyczajem skupiła się na obsmarowywaniu Szydło. Symboliczne.

Oferta premier Kopacz nie budzi zaufania. Straszeni e PiSem jest przeciwskuteczne i zwyczajnie nudne. Zgrały się tanie argumenty o zacofaniu, średniowieczu i fanatyzmie. Potrzeba świeżości, jasnego programu, klarownego celu i autentycznej chęci do zmiany. Smutna, zmęczona, wytarta Platforma jej z siebie nie wykrzesa…

CZYTAJ TAKŻE:

Ocieplanie wizerunku „na wnuczka” nie pomoże. Spanikowana Kopacz pokazała lewicowe kły

Kamiński doprowadził Kopacz do obłędu. 3 powody, dla których wyborca nie boi się PiS