Za potrząsanie stołkiem na wiecu Komorowskiego może posiedzieć 5 lat. "Krześlarz" z Krakowa usłyszał zarzuty

fot. Stanisław Rozpędzik
fot. Stanisław Rozpędzik

Zarzuty znieważenia i usiłowania dokonania czynnej napaści na prezydenta usłyszał uczestnik sobotniego spotkania z prezydentem Bronisławem Komorowskim na Rynku Głównym w Krakowie – poinformował we wtorek PAP rzecznik małopolskiej policji Mariusz Ciarka.

Podczas przesłuchania w prokuraturze podejrzany nie przyznał się do zarzutów.

Jak uwidoczniły nagrania telewizyjne, mężczyzna w tłumie zgromadzonym pod sceną trzymał w ręku nad głową krzesło i potrząsał nim. Według policji 34-letni Marek M. krzyczał obraźliwe słowa pod adresem prezydenta i zamachnął się na niego krzesłem.

Podczas przewożenia na komisariat zatrzymany sam przyznał, że chciał rzucić krzesłem w prezydenta, by zwrócić uwagę na to, że media prezentują tylko dwóch kandydatów na prezydenta”

-– powiedział Mariusz Ciarka.

Prokuratura zarzuciła Markowi M. publiczne znieważenie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej słowami powszechnie uznanymi za obelżywe i usiłowanie dokonania czynnej napaści na Prezydenta RP. Miało to polegać na tym, że usiłował rzucić krzesłem w prezydenta, lecz zamierzonego celu nie osiągnął z uwagi na interwencję funkcjonariuszy policji. Kolejne zarzuty dotyczą podania przez Marka M. danych swojego brata i poświadczenia nieprawdy na dokumentach poprzez podpisanie ich danymi brata.

Markowi M. grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności.

Jak poinformowała rzeczniczka krakowskiej prokuratury Bogusława Marcinkowska, przesłuchany w charakterze podejrzanego Marek M. nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów i złożył wyjaśnienia, w których przedstawił własną wersję jego zachowania. Podał m.in., że nie chciał obrazić prezydenta i nie miał zamiaru rzucać krzesłem, oraz że od zatrzymania był w stresie i niewiele pamięta, a pełną świadomość odzyskał następnego dnia.

Według prokuratury, wersja podejrzanego stanowi jego linię obrony i jest sprzeczna z zebranym materiałem dowodowym. Po zakończeniu przesłuchania prokurator, zgodnie z listem gończym, przekazał podejrzanego do aresztu śledczego w Krakowie.

Marek M. był poszukiwany sześcioma decyzjami sądów i prokuratur, w tym dwoma listami gończymi wydanymi przez sądy - za przestępstwa oszustwa popełnione w recydywie i do odbycia detencji. Jak poinformowała prokuratura, Marek M. zbiegł bowiem z oddziału, w którym odbywał detencję. Detencja sądowa – to przymusowe osadzenie w szpitalu psychiatrycznym osoby, która popełniła przestępstwo, ale została uniewinniona ze względu na dokonanie tego czynu w stanie zniesionej poczytalności.

Na sobotni wiec wyborczy w Krakowie Bronisław Komorowski spóźnił się 1,5 godziny, ponieważ utknął w korku na „zakopiance”. Na Rynku Głównym oczekiwali na niego zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy, którzy gwizdami i krzykami próbowali zagłuszyć jego przemówienie.

Przejechałem tutaj do stołecznego królewskiego miasta Krakowa, aby podziękować (…) za poparcie, pragnę także podziękować i za te okrzyki wrogie, dlatego że one właśnie stanowią najlepsze (…) potwierdzenie tego, że Polsce potrzebna jest zgoda”

— przekonywał Komorowski.

Tu widać i słychać, gdzie jest kultura polityczna, a gdzie jej nie ma, tu słychać i widać, gdzie jest troska o Polskę, a gdzie jest kochanie się w awanturze”

— kontynuował prezydent.

I dobrze, że to widać i słychać, bo wtedy cała Polska wie, co będzie wybierała w najbliższych wyborach - czy wybierze awanturę, czy wybierze zgodę, czy wybierze bezpieczeństwo, czy wybierze zagrożenia wewnętrzne. My proponujemy zgodę i bezpieczeństwo”

— podkreślił.

Jak poinformował Patryk Wącławski z krakowskiego oddziału partii KORWiN, zatrzymany Marek M. jest jednym z liderów współpracującego z tą partią stowarzyszenia Młodzi dla Polityki Realnej, „zasłużonym działaczem krakowskiej opozycji wolnościowej i konserwatywno-liberalnej”. Według Wącławskiego, działacz „został zatrzymany za przyniesienie na wiec Komorowskiego zwykłego krzesła oraz skandowanie okrzyków +Gdzie jest szogun?!+, co miało być oczywistym odwołaniem do niedawnej dyplomatycznej wpadki prezydenta”.

Partia KORWiN protestuje przeciwko zatrzymaniu Marka M.

Byliśmy tam razem. Nie można pozwolić na to, żeby stawiać komuś zarzuty wyssane z palce. Każda osoba, która była na tej manifestacji i widziała, jak on się zachowuje i co tam się działo, może poświadczyć, że nie było tam żadnej agresji ani próby napaści

-– utrzymuje Patryk Wącławski.

ansa/PAP

CZYTAJ TEŻ:

Pięć lat więzienia za krzesło? Ten żul powinien dostać order. Wszak prezydent tylko na tym skorzystał

Uwaga obywatelu! Tego nie bierz na spotkanie z Komorowskim: krzesła, słownika, grzybków do bigosu… Bo cię zamkną!

Autor

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...