Sugestia Kopacz ws. esbeckiej fałszywki była ohydna. Czy postawa pani premier w komunizmie daje jej glejt, by mówić takie rzeczy?

fot. PAP/Paw / pis.org.pl
fot. PAP/Paw / pis.org.pl

W polskiej polityce od ponad siedmiu lat jest jeden podstawowy i najważniejszy temat - Jarosław Kaczyński. Chyba żaden z polityków nie jest tematem aż takiej ilości rozmów. Ba, nawet żadne problemy społeczno-gospodarcze nie doświadczają takiego zainteresowania jak lider PiS. To swoją drogą wygodne dla partii rządzącej, bo zamiast mówić o realnych problemach Kaczyński co tydzień musi udowadniać że nie jest koniem. Aż ciarki przechodzą na myśl o tym, czym zajmą się dzielni redaktorzy, gdy Kaczyńskiego zabraknie na scenie politycznej.

Teraz wraca temat sprzed lat - Ewa Kopacz wyciągnęła w swoim przemówieniu sprawę rzekomej lojalki, którą miał podpisać Jarosław Kaczyński w stanie wojennym.

CZYTAJ TAKŻE: Urban w spódnicy. Ewa Kopacz sugerując, że Kaczyński podpisał lojalkę, skutecznie zachęciła mnie do udziału w marszu 13/12

Chwyt to żenujący i poniżej pasa, bo sprawa już kilkanaście lat temu została przez sąd wyjaśniona - rzekoma lojalka została spreparowana przez Lesiaka, który jak wiadomo montował haki na prawicę. Jarosław Kaczyński wygrał wówczas sprawę z tygodnikiem „Nie”, więc temat powinien być zamknięty.

Mimo to Kopacz sięga do szafy Lesiaka - jak stwierdziła w rozmowie z portalem wPolityce.pl prof. Staniszkis. To tym bardziej zaskakujące, że przeszłość pani premier z czasów komunizmu nie przedstawia się krystalicznie. Początek politycznej kariery w ZSL-u („chłopska” partia współpracująca ochoczo z PZPR-em), a a także wyjazdy do NRD-ówka na polecenie sekretarza PZPR. Warto dodać, że to wszystko działo się w latach 80., a wycieczka do naszych „braci-sąsiadów” miała miejsce w 1985 r., czyli już po stanie wojennym. Więc Kopacz dobrze wiedziała, w czym działała i komu służyła.

I nie zgodzę się tu z posłami Platformy, którzy podkreślają, że w ‘81 Ewa Kopacz była młoda i nie musiała się angażować. Jasne, nie musiała, ale młody wiek nie zwalnia jej z myślenia!

Temat przeszłości pani premier w mediach jest jednak przemilczany, a wszyscy skupiamy się na lojalce, której nie było. I słyszymy jak to Jarosław Kaczyński był bierny w latach 80.. Prawda jednak jest nieco zgoła inna i może warto jednak spojrzeć w ten fragment biografii szefa PiS, który już w ‘76 r. współpracował z KOR-em. A wtedy kiedy Ewa Kopacz cieszyła się partyjną legitymacją ZSL-u, Kaczyński zajmował się dystrybucją wydawnictw podziemnych (w stanie wojennym) i pisał raport o łamaniu w Polsce praw człowieka na skutek decyzji generała Jaruzelskiego.

Wydawać by się mogło, że skoro sprawa rzekomej lojalki została już wyjaśniona w latach 90. wyrokiem sądu to i teraz skończy się „tylko” - albo i aż - na gafie pani premier. Chociaż trudno nazwać gafą coś, co czytane było z kartki, a więc wcześniej stosownie przygotowane przez PR-owców. Zresztą nazwiska jednego  z nich możemy się domyślać - odsyłam tu do wczorajszej rozmowy z Jackiem Kurskim. Sprawa jednak nabiera drugiego wymiaru, gdy oskarżenia te powielane są przez partyjnych kolegów premier Kopacz - a nawet Bronisława Komorowskiego.

Prezydent, który kreuje się na głowę państwa wszystkich Polaków w żenujący sposób bronił w Radiu Zet premier Kopacz, de facto powielając jej słowa o rzekomej „lojalce”:

Nie wiem czy miała dość insynuacji wobec jej osoby czy może miała na myśli zjawiska ze stanu wojennego…

Wszelkie granice przekroczył jednak Rafał Grupiński, który na antenie Polskiego Radia mówił:

My tego nie wiemy, czy niczego nie podpisywał, natomiast sąd stwierdził, że dokument, który był przedstawiony, nie był oryginałem. Na tej podstawie nie można stwierdzić, że podpisywał

— brnął, sugerując, że sprawa nie jest jednak tak oczywista.

Retoryka Platformy w tej sprawie jest poniżej wszelkich standardów. Nie pochwalałam wypowiedzi prezesa Kaczyńskiego o „Urbanie w spódnicy”, twierdząc że mimo wszystko jak na współczesne czasy to są za mocne słowa. Jednak jak widać, pani premier mocno je sobie wzięła do serca i szybko dopasowała się do tego określenia - teraz pasuje jak dobrze skrojona garsonka!

W tej sytuacji na usta ciśnie się jedno wyrażenie - powtórzone zresztą za Adamem Michnikiem, tyle że w zdecydowanie innym kontekście:

Odpieprzcie się od Jarosława!

CZYTAJ TAKŻE: Co jeszcze wymyślicie żeby zniesławić Kaczyńskiego z lat 70. i 80.? Przecież on nikomu nie odmawia zasług z tamtych czasów

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...