Nie interesuje nas, kto jakiego używa języka – kto jest starą komuszką, kto tu stawiam kropki… Nie obchodzi nas, kto jest nadętym babskiem, kto należy do żulii lwowskiej, kto opowiada najlepsze dowcipy o Żydach, a kto o domach publicznych
— mówił Leszek Miller podczas sejmowej debaty przed głosowaniem nad wotum zaufania dla rządu Donalda Tuska.
Miller sporo wyzłośliwiał się nad polityką Platformy.
Nie interesuje nas, kto nie może uzyskać alkoholu dla szefa i że cygara nie przypadną do gustu zwierzchnikowi. Interesuje nas, jak to jest, że minister spraw zagranicznych nie zgadza się z prowadzoną przez siebie polityką, a minister służb przekonuje, że państwo Tuska istnieje tylko w teorii
— wyliczał szef SLD.
Były premier mówił dużo o standardach, jakie panują w Platformie.
To okręt, który – jak słyszymy – spoczywa na kupie kamieni i jeszcze paru innych elastycznych wspornikach. Interesuje nas, jak są dotowane „pod stołem” lotniska i zagraniczne spółki lotnicze, kiedy dotowane nad stołem LOT może upaść, bo istnieje domniemanie niedozwolonej pomocy publicznej. Interesuje nas, na czym polega wojna rządu z Jakubasem i jego spółkami. Co ma na myśli minister Sienkiewicz, że trzeba bardziej okraść Zbigniewa Jakubasa? Będziemy kierować odpowiednie wnioski i zapytania do instytucji i organów państwa. Wszystkie ujawnione patologie muszą być wyjaśnione
— tłumaczył.
Zapowiedział przy tym wnioski do NIK i prokuratury.
Informacje, które spomiędzy talerzy i kieliszków wyniknęły, nie znikną, gdy premier otrzyma wotum zaufania albo zmieni ministrów. Nie zmieni się obraz rządu, gdzie dominuje odstręczający język, pycha i arogancja. Nie zmieni się ponury obraz prywatnych libacji na koszt podatników. Pan premier chce wyjaśnienia, kto i dlaczego nagrywał – słusznie wstydzi się za podsłuchiwanych, ale jedynie z powodu formy ich rozmów. Gdyby bohaterowie nagrań nie posługiwali się wulgarnym językiem, wszystko byłoby w porządku. To jest w tym wszystkim najgorsze. Ważne kto i po co nagrał, ale jeszcze ważniejsze co nagrali. Koalicja uważa, że ważniejsze jest pytanie, kto nagrał niż co jest nagrane. Nie wykluczam, że na tych nagraniach są ludzie SLD – ale to nie zmienia mojego poglądu, że ważniejsza jest treść nagrań
— mówił Miller.
Przypominał, że nagrania dotknęły w swoim czasie także jego ugrupowania i rządu:
Do głowy by nam przyszło uważać, że Adam Michnik był inspirowany z zagranicy. To samo dotyczyło Józefa Oleksego. Szukaliśmy źródeł tu: w słabości ludzkiej i w niedoskonałości polityków
— dodawał.
Na koniec przekonywał, że Tusk robi wszystko, by Kaczyński wrócił do władzy.
Macie SLD - wracajcie do swojego domu. Jest gdzie i po co wracać!
— zakończył Miller.
lw
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/202330-miller-do-tuska-macie-sld-wracajcie-do-swojego-domu-jest-gdzie-i-po-co-wracac
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.