Miller do Tuska: "Macie SLD - wracajcie do swojego domu. Jest gdzie i po co wracać!"

PAP/Paweł Supernak
PAP/Paweł Supernak

Nie interesuje nas, kto jakiego używa języka – kto jest starą komuszką, kto tu stawiam kropki… Nie obchodzi nas, kto jest nadętym babskiem, kto należy do żulii lwowskiej, kto opowiada najlepsze dowcipy o Żydach, a kto o domach publicznych

— mówił Leszek Miller podczas sejmowej debaty przed głosowaniem nad wotum zaufania dla rządu Donalda Tuska.

CZYTAJ WIĘCEJ: Donald Tusk składa wniosek o wotum zaufania dla rządu z powodu afery. Sugeruje wątek rosyjski i ocenia: „Czy w polskim Sejmie będziemy podnosić rękę zgodnie ze scenariuszem, który powstał nie wiadomo gdzie?”

CZYTAJ TAKŻE: Gorąca dyskusja w Sejmie. Szczerski do Tuska: „Nie znosicie Polaków, nie szanujecie Polaków. Jesteście tutaj obcy!” A Grupiński straszy… powrotem PiS

Miller sporo wyzłośliwiał się nad polityką Platformy.

Nie interesuje nas, kto nie może uzyskać alkoholu dla szefa i że cygara nie przypadną do gustu zwierzchnikowi. Interesuje nas, jak to jest, że minister spraw zagranicznych nie zgadza się z prowadzoną przez siebie polityką, a minister służb przekonuje, że państwo Tuska istnieje tylko w teorii

— wyliczał szef SLD.

Były premier mówił dużo o standardach, jakie panują w Platformie.

To okręt, który – jak słyszymy – spoczywa na kupie kamieni i jeszcze paru innych elastycznych wspornikach. Interesuje nas, jak są dotowane „pod stołem” lotniska i zagraniczne spółki lotnicze, kiedy dotowane nad stołem LOT może upaść, bo istnieje domniemanie niedozwolonej pomocy publicznej. Interesuje nas, na czym polega wojna rządu z Jakubasem i jego spółkami. Co ma na myśli minister Sienkiewicz, że trzeba bardziej okraść Zbigniewa Jakubasa? Będziemy kierować odpowiednie wnioski i zapytania do instytucji i organów państwa. Wszystkie ujawnione patologie muszą być wyjaśnione

— tłumaczył.

Zapowiedział przy tym wnioski do NIK i prokuratury.

Informacje, które spomiędzy talerzy i kieliszków wyniknęły, nie znikną, gdy premier otrzyma wotum zaufania albo zmieni ministrów. Nie zmieni się obraz rządu, gdzie dominuje odstręczający język, pycha i arogancja. Nie zmieni się ponury obraz prywatnych libacji na koszt podatników. Pan premier chce wyjaśnienia, kto i dlaczego nagrywał – słusznie wstydzi się za podsłuchiwanych, ale jedynie z powodu formy ich rozmów. Gdyby bohaterowie nagrań nie posługiwali się wulgarnym językiem, wszystko byłoby w porządku. To jest w tym wszystkim najgorsze. Ważne kto i po co nagrał, ale jeszcze ważniejsze co nagrali. Koalicja uważa, że ważniejsze jest pytanie, kto nagrał niż co jest nagrane. Nie wykluczam, że na tych nagraniach są ludzie SLD – ale to nie zmienia mojego poglądu, że ważniejsza jest treść nagrań

— mówił Miller.

Przypominał, że nagrania dotknęły w swoim czasie także jego ugrupowania i rządu:

Do głowy by nam przyszło uważać, że Adam Michnik był inspirowany z zagranicy. To samo dotyczyło Józefa Oleksego. Szukaliśmy źródeł tu: w słabości ludzkiej i w niedoskonałości polityków

— dodawał.

Na koniec przekonywał, że Tusk robi wszystko, by Kaczyński wrócił do władzy.

Macie SLD - wracajcie do swojego domu. Jest gdzie i po co wracać!

— zakończył Miller.

lw

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Autor

Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych