Nie chciałbym dotknąć pana Najsztuba, bo cenię sobie jego wywiady, ale tym razem zdecydowanie przesadził - mówi prof. Tomasz Nałęcz w komentarzu do wypowiedzi Piotra Najsztuba, który stwierdził, że atak na Jakuba Władysława Wojewódzkiego jest spowodowany promowaniem postawy "Żołnierzy Wyklętych".

Absolutnie nieuzasadniony pogląd. Chyba przez brak wiedzy i pośpiech. Redaktor Najsztub powinien więcej poczytać o tamtym okresie. Mamy zapomnieć o ludziach, którzy w najtrudniejszych warunkach walczyli o Polskę, bo to może kiedyś kogoś skłonić do agresji? To jakieś piramidalne nieporozumienie, żeby nie powiedzieć, że coś więcej

- mówi doradca prezydenta i zastanawia się nad sensem źródłem wypowiedzi dziennikarza.

Piotr Najsztub przyjął jednak prawicową narrację i uwierzył, że Żołnierze Wyklęci to jakaś PiS-owska bojówka sprzed lat. Tymczasem oni reprezentowali całe spektrum polityczne, od prawicy do lewicy. Narodowcy noszą na piersiach rotmistrza Pileckiego i ja się z tego cieszę, ale on nie był narodowcem. (…) Od osoby kalibru Piotra Najsztuba oczekiwałbym znajomości elementarnych faktów i refleksji, a nie ulegania komunistycznemu stereotypowi, że to były bandy i pamięć o nich jest groźna

- podsumowuje Prof. Tomasz Nałęcz.

źródło: se.pl/Wuj

CZYTAJ TAKŻE: Syn ostatniego "Wyklętego" odpowiada Najsztubowi: "Strasznie niesprawiedliwie potraktował pan Żołnierzy Niezłomnych. Niektórym nie w smak jest, że się o nich pamięta..."

„Zeszmacić się było łatwo, a on zachował twarz” – mówi w najnowszym numerze „wSieci Historii” Marek Franczak, syn Józefa Franczaka (ps. „Laluś”) - ostatniego Żołnierza Wyklętego