Nasz redakcyjny wehikuł czasu przeniósł nas dziś do maja 2009 roku, gdy premier Donald Tusk chwalił się - na tle czerwonej mapy Europy - polskim wzrostem gospodarczym. Mieliśmy być, wedle rządowej narracji, jedyną zieloną wyspą na naszym kontynencie.

Mapa jednak nie dawała nam spokoju. Przyjrzeliśmy się bliżej i faktycznie "zielona" na mapie, na której tle prezentował się premier, nie była tylko Polska, ale jeszcze dwa inne kraje.

Pierwszym była Grecja, wówczas zielona, która niedługo potem pogrążyła się w kryzysie, a kraj opanowały strajki i protesty, które sparaliżowały Grecję. Spowodowało to wymianę rządu i ostrą interwencję ze strony UE, która zmusiła Greków do olbrzymich cięć i oszczędności.

Drugim zielonym państwem był... Cypr. To samo państwo, które dziś - jak celnie ujął Zbigniew Kuźmiuk - podlega dyktatowi strefy euro, i którego mieszkańcy bezskutecznie szturmują bankomaty. Przypomnijmy - chodzi o pieniądze Cypryjczykow, które w ramach oszczędności zostały przekazane na specjalną jednorazową opłatę od posiadanych na rachunkach środków na ratowanie budżetu, zostały już zablokowane w piątek wieczorem.

CZYTAJ WIĘCEJ: Na Cyprze trwa finansowy armagedon. Ludzie szturmują bankomaty, banki są nieczynne. Ochotnicy do eurostrefy wystąp!

Odpokutowała swoje Grecja, pokutują swoje Cypryjczycy. Oby nie okazało się, że kolejna zielona wyspa spotka się z podobnymi problemami.

lw