Gdzie miał uderzyć rosyjski pocisk? Niepokojące doniesieniaGdzie miał uderzyć rosyjski pocisk? Niepokojące doniesienia

Rakieta, która spadła w Tarnawie-Kolonii była celowana w zupełnie inne miejsce? Dziennikarz Zbigniew Parfianowicz rzucił nowe światło na sprawę. "Według oceny polskich służb, miał spaść w Kraśniku na zakłady Mesko" - powiedział w rozmowie z Wirtualną Polską.
Pod koniec lipca w miejscowości Tarnawa-Kolonia na lubelszczyźnie doszło do upadku rosyjskiej rakiety, która zostawiła krater w polu – szerokość 10 metrów, głębokość 5 metrów. Miała ona zawierać materiał wybuchowy „w znacznej ilości”.
Dziennikarz Zbigniew Parfianowicz powrócił do sprawy. W rozmowie z "Wirtualną Polską" rzucił na nią nowe światło.
Pocisk H101, który spadł na zamojszczyźnie, według oceny polskich służb, miał spaść w Kraśniku na zakłady Mesko. Celem już wtedy nie był przypadkowy upadek na polu, miał dotrzeć albo być też sygnałem, że zakłady Mesko pracujące na potrzeby polskiej zbrojeniówki są w zasięgu rosyjskich pocisków manewrujących
- powiedział.
"Będziemy próbowali w to wszystko uderzyć"
Jest właśnie pytanie, czy to była awaria, czy celowy komunikat formułowany, że ręka rosyjskich sił rakietowych sięga zakładów. "Wiemy gdzie produkujecie, widzimy was, możemy tam dotrzeć"
- dodał.
To też znajduje się w dokumentach NATO - deklasyfikowanych, w których jest stawiana teza o tym, że Rosjanie na tym etapie pokazują: "Widzimy was. Wiemy, gdzie są zakłady produkujące uzbrojenie dla Ukraińców. Wiem, gdzie są elementy waszej zbrojeniówki. Będziemy próbowali w to wszystko uderzyć"
- wskazał Parfianowicz.
xyz/źr. wPolityce za WP, X
