I po sprawie! Rakieta walnęła w dom, a śledztwo umorzoneI po sprawie! Rakieta walnęła w dom, a śledztwo umorzone
Prokuratura umorzyła śledztwo ws. niezamierzonego uderzenia rakiety w budynek mieszkalny w Wyrykach-Woli (Lubelskie) podczas operacji wojskowej związanej z naruszeniem polskiej przestrzeni powietrznej we wrześniu ub. roku. Prokurator ustalił, że działanie wojska nie stanowiło przestępstwa.
O umorzeniu śledztwa poinformował w komunikacie rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Lublinie prok. Marcin Kozak. Podał, że śledztwo umorzono wobec „braku znamion przestępstwa ze względu na działanie wojska w granicach przysługujących uprawnień i obowiązków służbowych”.
Eksplozja głowicy
Sprawa dotyczy wydarzeń z nocy z 9 na 10 września 2025 roku, kiedy w rejonie miejscowości Wyryki trzy bezzałogowe statki powietrzne naruszyły polską przestrzeń powietrzną. Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych wydał rozkaz ich zniszczenia. Jak podał Kozak, w trakcie realizacji powyższych działań rakieta AIM-9X SIDEWINDER Block II (AIM-9X-2 Sidewinder) - wystrzelona przez pilota myśliwca F-35 – w sposób niezamierzony uderzyła w dach budynku mieszkalnego w miejscowości Wyryki-Wola.
W rezultacie doszło do poważnego uszkodzenia tego budynku. W związku z opisywanym zdarzeniem uszkodzeniu uległ również budynek gospodarczy, budynki sąsiednie oraz dwa samochody osobowe
– dodał rzecznik.
Według ustaleń śledztwa na miejscu doszło do detonacji głowicy bojowej zawierającej materiał wybuchowy. Uszkodzone zostały budynki mieszkalne i gospodarcze należące do trzech rodzin, a także dwa samochody osobowe. Nikt nie odniósł obrażeń.
Prok. Kozak poinformował, że bezpośrednią przyczyną zniszczeń była „eksplozja głowicy bojowej wspomnianej rakiety po kontakcie z budynkiem”, co wykazała analiza przeprowadzona przez Laboratorium Kryminalistycznego Żandarmerii Wojskowej. Natomiast dyżurny Dowódcy Obrony Powietrznej oraz dokumentacja dowodzenia potwierdziły, że strzał oddano na wyraźny rozkaz Dowódcy Operacyjnego RSZ, „wydany w ramach procedur taktycznych nakierowanych na ochronę skupisk ludzkich przed nadlatującymi dronami”.
Działali w ramach obowiązków
Rzecznik poinformował, że pomimo formalnego wyczerpania znamion czynu zabronionego dotyczącego sprowadzenia zdarzenia zagrażającego życiu wielu osób, zachowanie sprawcy nie stanowi przestępstwa, bo „zostało podjęte w granicach ustawowo przyznanych kompetencji”.
Dowódca Operacyjny RSZ oraz piloci działali w ramach przyznanych im prawem uprawnień i obowiązków
– zaznaczył Kozak.
Chodzi o uprawnieninia wynikające z ustawy o ochronie granicy państwowej oraz artykułów Konstytucji RP dotyczących ochrony niepodległości, nienaruszalności terytorium i bezpieczeństwa obywateli.
Działanie w granicach obowiązków służbowych stanowi tzw. pozakodeksowy kontratyp, który wyłącza bezprawność czynu
– tłumaczy rzecznik.
Jak podkreślił, rozkazy o zestrzeleniu obiektów, które naruszały przestrzeń powietrzną, podjęto zgodnie z procedurami i „zasadą nadrzędności ochrony życia ludzkiego”. Natomiast powstałe szkody materialne w postaci zniszczeń w Wyrykach-Woli stanowiły „nieunikniony, uboczny skutek dynamicznej reakcji na bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa”.
W konsekwencji prokurator ustalił, że zachowanie dowódców i żołnierzy nie stanowiło przestępstwa
– dodał Kozak.
Rakieta i blamaż MSZ
W nocy z 9 na 10 września ub.r. doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej, na terenie Polski spadło kilkanaście rosyjskich dronów, w niektórych przypadkach po zestrzeleniu przez lotnictwo NATO. Przez kolejne tygodnie wojsko i służby szukały dronów i ich szczątków; wiele z nich zostało znalezionych na terenie województwa lubelskiego, a także - w pojedynczych przypadkach - w woj. świętokrzyskim, mazowieckim, łódzkim i warmińsko-mazurskim.
W marcu w miejscowości Krzywowierzba w gm. Wyryki (Lubelskie) jeden z mieszkańców odnalazł metalowe szczątki niezidentyfikowanego obiektu i zawiadomił policję. Jak informowała wtedy Żandarmeria Wojskowa, to prawdopodobnie szczątki sojuszniczej rakiety, użytej do zestrzelenia drona we wrześniu ub.r.
Śledztwo w sprawie kilkunastu rosyjskich dronów, które naruszyły polską przestrzeń powietrzną prowadził wydział do spraw wojskowych Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
Rząd Tuska dezinformował ws. zdarzenia w Wyrykach. To, co pokazywał Bosacki w ONZ, było wodą na młyn dla ruskiej propagandy. Wiceminister spraw zagranicznych Marcin Bosacki pokazał na spotkaniu z państwami ONZ zdjęcia polskiego domu zniszczonego przez rosyjski dron, mimo, że to były niesprawdzone informacje. Bosacki stwierdził później, że dopiero po tym wystąpieniu, z mediów, dowiedział się o tym, że za zniszczeniem domu w Wyrykach mogły stać pociski polskiego F-16. Wiceminister pokazał 12 września w siedzibie ONZ zdjęcie zniszczonego domu w Wyrykach jako przykład potwierdzający, że rosyjskie drony dwa dni wcześniej celowały w polskie domy.
