NASZ WYWIAD. Magdalena Gawin o KL Gusen: "Skoro obozy są zabudowywane, to nic dziwnego, że konsekwentnie wymazuje się je z historii"

Gusen wyglądał podobnie do obozu w Auschwitz Birkenau. Rozbiórka zaczęła się bezpośrednio po wojnie. Ale potem trwało systematyczne zabudowanie terenu obozu, które trwa aż do dzisiaj

— mówi wiceminister Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Generalny Konserwator Zabytków, Magdalena Gawin w rozmowie z portalem wPolityce.pl.

wPolityce.pl: Głowna brama obozu zamienioną na willę, baraki obozowe na domy mieszkalne, a plac obozowe zdewastowany przez buldożery. Dlaczego doszło do zdewastowania byłego niemieckiego obozu koncentracyjnego w Austrii KL Gusen, który w czasie II wojny światowej był miejscem zagłady Polaków i przedstawicieli 70 innych narodowości? Dlaczego nazwa obozu zniknęła z austriackiej ustawy rządowej o miejscach pamięci?

Gusen wyglądał podobnie do obozu w Auschwitz Birkenau. Rozbiórka zaczęła się bezpośrednio po wojnie. Ale potem trwało systematyczne zabudowanie terenu obozu, które trwa do dzisiaj. Na terenie obozu powstają domy mieszkalne i zakłady usługowe. W jednym z zabudowań obozowych działa pieczarkarnia. Na fundamentach strażnicy wybudowano restaurację. Autentyczna droga obozowa to droga prowadząca przez osiedle mieszkalne. Skoro obozy są zabudowywane, to nic dziwnego, że konsekwentnie wymazuje się je z ustaw i historii.

wPolityce.pl: Wiceminister spraw wewnętrznych Austrii, Hermann Feiner zapewnił Panią, że Austria dochowa wszelkich starań, aby pozostałości po KL Gusen pozostały godnym miejscem pamięci, jednak po tych zapowiedziach plac obozowy został zniszczony przez buldożer.

Teren nie był objęty ochroną konserwatorską. Firma, która go wykupiła wjechała na plac z ciężkim sprzętem i wyrwała bruk układany rękami więźniów. W tym samym czasie w Polsce zrobiliśmy badania archeologiczne w Sobiborze, teren 100 hektarów został szczegółowo przebadany, wydobyto tysiące artefaktów związanych z życiem obozowym: płytki identyfikacyjne, przedmioty codziennego użytku. W Gusen wszystko, co wydobyto trafi wkrótce na śmietnik. Władze austriackie wiedzą, że to teren placu apelowego, tuż obok jest upamiętnienie, które wywalczył Władysław Bartoszewski, bo nie byłoby nawet tego. Niedaleko znajduje się potężna sztolnia, 8 kilometrów podziemnych kanałów wydrążonych przez więźniów. Dzięki ROPWiM i ambasadorowi Arturowi Lorkowskiemu pojawiła się tablica upamiętniająca i mała wystawa. Pierwsza po latach! Władze miasta i jego mieszkańcy sprzyjają upamiętnianiu pomordowanych tam osób, ale są lekceważeni przez rząd i ośrodki akademickie. Temat obozu koncentracyjnego Gusen nie jest przedmiotem badań na uniwersytecie w nieodległym Linzu. Łatwiej jest pisać o secesji wiedeńskiej, cesarzu Franciszku Józefie albo Sisi. Z 47 obozów przetrwał jeden, Mathausen, bez ośrodka archiwalnego, z wystawą, która została wykonana w bardzo skromnym zakresie kilka lat temu.

Pozostałości innych obozów koncentracyjnych zostały zabudowane i nie ma żadnych oznaczeń, które mogą informować, co się tam działo w latach wojny. W Melku malutki teren z zachowanym krematorium znajduje się w dzielnicy willowej. Wchodzi się jak do ogródka przydomowego, rosną tam jaśminy, bratki, pnące róże, a w środku podwórka znajduje się krematorium ze stołem sekcyjnym. W czasie wojny tam nie było róż i bratków, był żwir i druty kolczaste druty i tak powinno zostać. Już to wskazuje, że nie ma wdrożonych zasad ochrony tych miejsc pamięci. Nieliczne miejsca zagłady, jakie pozostały z czasów II wojny światowej, z zewnątrz niczym się nie wyróżniają. Trzeba mieć bardzo głęboką wiedzę, żeby do nich trafić.

123
następna strona »

Autor

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...