Zwycięstwo zdrowego rozsądku
Zwycięstwo zdrowego rozsądku. Biologiczne kobiety nie są w stanie konkurować z podobnie uzdolnionymi biologicznymi mężczyznami

Organizacje broniące osób LGBT+ nie rozumieją zamieszania. Ich zdaniem kobiety trans nie zamierzają przejmować kobiecego sportu.
Zasada segregacji płciowej w sporcie wydaje się oczywista i naturalna. Co więcej, jest słuszna, ponieważ służy interesom grupy potencjalnie słabszej. Potwierdził to właśnie Międzynarodowy Związek Pływacki.
– oto fragment otwartego listu, który Nancy Hogshead-Makar, amerykańska pływaczka, złota medalistka i szefowa organizacji Champion Women, wystosowała w odpowiedzi na kontrowersje wokół transseksualnej pływaczki Lii Thomas.Inkluzywność i uczciwość to dwie istotne wartości w świecie sportu. Osoby transseksualne powinny mieć możliwość konkurowania w kobiecych zawodach lekkoatletycznych, o ile potrafią wykazać, że znacznie zredukowały korzyści wynikające z tego, że przeszły dojrzewanie płciowe jako mężczyźni. Pływałam w reprezentacji USA przez dziewięć lat, w latach 1976–1984, w tym samym czasie, w którym pływaczki z NRD zdominowały kobiece zawody, bo korzystały z dopingu. Udało mi się wtedy zdobyć trzy złote medale olimpijskie oraz jeden srebrny, ponieważ NRD zbojkotowało igrzyska olimpijskie w Los Angeles w 1984 r.[…]. Inaczej nie miałabym pewnie szans. Teraz, z kobietami trans, sytuacja jest podobna, tyle że mają one jeszcze większą przewagę nad rywalkami, niż miały wtedy enerdowskie zawodniczki. […] Mówi się, że powinno się im pozwolić uczestniczyć w zawodach kobiet, bo cierpią dyskryminację. Ja mówię: nie. Dziewczęta i kobiety nie powinny rezygnować z ciężko wywalczonych okazji do uczciwej rywalizacji bez względu na to, jak realne są krzywdy wyrządzone transpłciowym sportowcom
