Żelazna dama. "Golda" - wojna Jom KippurŻelazna dama. Fabuła „Goldy” skupia się na trwającej niecałe trzy tygodnie wojnie Jom Kippur

Nikt się nie spodziewał, że hołd dla oddanej państwu i narodowi bohaterki, kobiety sprawczej, silnej i bez wahania podejmującej rozliczenia z tymi, którzy stanowią zagrożenie dla Izraela, zyska nowy wymiar.
Tytułowa Golda mogłaby przynieść Helen Mirren kolejnego Oscara. W innych czasach może tak. Ale wojna w Strefie Gazy – i dla roli, i dla aktorki – stała się dziś bardziej obciążeniem niż atutem w drodze po statuetkę.
Od czasu tegorocznego Berlinale, na którym witano ją po królewsku i gdzie po raz pierwszy przedstawiła swoje najnowsze aktorskie wcielenie, Helen Mirren nie wypowiadała się zbyt często na temat Goldy Meir. Nie komentuje też napiętej sytuacji w Strefie Gazy. Aktorka, która w ostatnich latach stała się specjalistką od kreowania królewskich ról, jak przystało na monarsze – choćby tylko ekranowe – doświadczenia, zachowuje wstrzemięźliwość w wyrażaniu opinii na temat kraju, w którego polityczną osobowość tak niedawno się wcieliła. Nie popełnia błędu narażającego kilka hollywoodzkich gwiazd na ostrą reakcję.
