Żałosny donos Sikorskiego na mocny głos biskupów
Żałosny donos Sikorskiego na mocny głos biskupów. "Są w nim groźby, kompromitujące błędy i uderzająca proniemieckość"

Wnioski są jasne – Kościół ma milczeć, wiara ma być niewidoczna w życiu publicznym, a duchowni mają operować odrealnionymi alegoriami, nie dotykając spraw społeczno-politycznych.
Stare czasy wróciły szybciej, niż sądzono. Po wizytowaniu kościołów, nagrywaniu kazań i atakowaniu za nie księży, przyszedł czas na biskupów. Radosław Sikorski postanowił zrecenzować kazania jasnogórskie i złożyć w Watykanie donos na ich autorów. MSZ wysłało do Stolicy Apostolskiej „démarche w sprawie krzywdzącej i wprowadzającej w błąd treści kazania bp. Wiesława Meringa oraz wypowiedzi bp. Antoniego Długosza”. List zawiera zuchwałe próby recenzowania homilii, uznając je za niezgodne z nauczaniem Kościoła. Są w nim groźby i stwierdzenia o naruszeniu konkordatu. Roi się w nim także od kompromitujących błędów. MSZ myli daty opisywanych wydarzeń, miesza zawarte w kazaniach cytaty z wypowiedziami, a nawet używa nazw instytucji, które nie istnieją: Ruch Obrony Granic nazywa Ruchem Obrony Pogranicza.
Donos resortu Sikorskiego do Watykanu czyta się tak, jakby pisał go najbardziej gorliwy pracownik IV Wydziału Służby Bezpieczeństwa. MSZ recenzuje kazania, formułując przekonanie, że „pozostają w głębokiej niezgodności z nauczaniem Kościoła katolickiego i historycznym doświadczeniem pojednania polsko-niemieckiego po II wojnie światowej”.
