"Zakłamane życie dorosłych" i "The Last of Us"
Adamski poleca. "Zakłamane życie dorosłych" i "The Last of Us". Wszystko jest doprawione odpowiednią dawką nostalgii

Szukanie człowieczeństwa w świecie, w którym trzeba zabijać umarłych i bać się żywych, panuje wieczna żałoba...
Po prostu Neapol
Jeżeli poruszyła was zeszłoroczna „Córka” Maggie Gyllenhaal, to „Zakłamane życie dorosłych” powinno co najmniej was zaciekawić. Odkryłem ten serial przypadkowo na Netfliksie, który ma specyficzną politykę zakopywania artystycznie ciekawych produkcji, mających zyskać rozgłos dzięki opiniom widzów w mediach społecznościowych i szeptanej propagandzie. Popularność tego serialu wzięła się nie z drogiej kampanii reklamowej czy przedpremierowych recenzji, ale właśnie z opinii zwykłych widzów.
Akcja „Córki” (film znalazł się na mojej liście Top 10 2022 r.) została przeniesiona z Włoch do Grecji, a jej bohaterami są Anglicy i Amerykanie, ale autorka książki, na podstawie której powstał fi lm, Elena Ferrante jest na wskroś włoską pisarką. Ferrante to pseudonim autorki (niektórzy podejrzewają, że pisarza albo grupy pisarzy, choć to mało prawdopodobna teoria), w której krwiobiegu płynie neapolitańskość. Ferrante jest znana z neapolitańskiego cyklu („Genialna przyjaciółka”, „Historia nowego nazwiska”, „Historia ucieczki” i „Historia zaginionej dziewczynki”), który przybliżył współczesnemu odbiorcy specyfikę tego niezwykłego miasta. Miasta pełnego kontrastów. Miasta rozerwanego między rewolucje, katolicyzm, kult Diega Armanda Maradony i rządy kamorry, tak wybitnie pokazanej w serialu „Gomorra” (2014–2021).
