WYWIAD. Michał Drewnicki: Uczciwość budzi nadzieję w KrakowieWYWIAD. Michał Drewnicki: Uczciwość budzi nadzieję w Krakowie

Pora skończyć z myśleniem, jakby Kraków dalej był peryferyjnym grodem pod zaborami. W niczym nie jesteśmy gorsi od Warszawy, Wrocławia, Poznania i Gdańska. Musimy mierzyć wysoko, a nie stawiać jedynie na turystykę i być polem do działania dla deweloperów. Kraków nie może być wyzyskiwany przez wąskie grupki interesu, które traktują miasto jak cytrynę do wyciśnięcia. Z Michałem Drewnickim, absolwentem Akademii Górniczo-Hutniczej, kandydatem Prawa i Sprawiedliwości na prezydenta Krakowa, rozmawia Jerzy Szmit
Jerzy Szmit: Pochodzi pan z Nowej Huty, która była symbolem socjalistycznej Polski, a potem oporu wobec władzy komunistycznej. Czy historia nadal jest tam żywa?
Michał Drewnicki: Tak, Nowa Huta jest bardzo niepokorną dzielnicą Krakowa. Ja też mam zamiar być prezydentem niepokornym. Będę bronił wartości, tak bardzo wpisanych w naszą historię: wielkiej Solidarności, walki o krzyż, postaci ks. Kazimierza Jancarza, pamięci o Bogdanie Włosiku. To była obrona naszych wartości przed tym, co chciał nam narzucić komunizm. Dzisiaj Kraków potrzebuje prezydenta, który będzie umiał postawić się zarówno niebezpiecznym prądom ideologicznym, jak i twardo prowadzić politykę rozwojową miasta.
Jak przełoży pan to na urząd prezydenta?
Prezydent nadaje ton, przygotowuje strategię i realizuje ją. Chcę ambitnej wizji rozwoju. Dla mnie kluczowe są dobre miejsca pracy, sprawny transport, a także to, co dobrego ma Nowa Huta – zieleń, parki i usługi publiczne. Tego brakuje w wielu dzielnicach Krakowa, dlatego ważny jest zrównoważony rozwój miasta. Każdy mieszkaniec – niezależnie od tego, gdzie mieszka – powinien korzystać z porządnej infrastruktury, usług blisko swojego miejsca zamieszkania. Dziś w Krakowie nowe osiedla nie mają parków i mieszkańcy są zmuszeni, by jeździć do nich samochodami. Jako przyszły prezydent miasta przygotowałem twarde zapisy w strategii rozwoju, a w planie ogólnym konkretne wymogi, by deweloperzy mogli budować osiedla tylko wtedy, gdy zapewnione są miejsca pod szkoły, parki, przychodnie, rekreację, sport, religię. To minimum cywilizacyjne, którego dzisiaj potrzebujemy.
Dorastał pan w blokowisku, podobnie jak prezydent Karol Nawrocki. Potem ciężka praca, bardzo dobre wykształcenie.
Wychowałem się w rodzinie, która nie miała nadmiaru pieniędzy, mimo że rodzice ciężko pracowali. Tata nadal jest muzykiem Filharmonii Krakowskiej, a mama w czasie komunizmu była członkiem Solidarności. Rodzina nauczyła mnie, że trzeba mieć wartości i nie tylko o nich mówić. Wyznaję wartości katolickie, konserwatywne, prawicowe, wobec tego czuję się w obowiązku, by je po prostu realizować. Jeżeli jestem w tym podobny do prezydenta Karola Nawrockiego, to dla mnie wielkie zobowiązanie.
