WYWIAD. Dr Józef Orzeł: Analfabeta czytał MiłoszaWYWIAD. Dr Józef Orzeł: Wałęsa umiał czytać i pisać. Więcej: umiał redagować. Wielu ludzi – ja też – namawiało go, aby się przyznał

Prokuratura umorzyła postępowania w sprawie składania przez Lecha Wałęsę fałszywych zeznań w procesach lustracyjnych. Na podstawie zeznań świadków prokurator twierdzi, że Wałęsa był wtórnym analfabetą, więc nie mógł pisać raportów dla SB. A jak było naprawdę. Z dr. Józefem Orłem, szefem Klubu Ronina, rozmawia Jerzy Szmit
Jerzy Szmit: Kiedy po raz pierwszy spotkał pan Lecha Wałęsę?
Józef Orzeł: W 1980 r. Od początku jeździłem do Gdańska na posiedzenia Komisji Krajowej Solidarności.
Jakie było pana pierwsze wrażenie?
Widziałem w nim bohatera, a on uznał mnie za swojego człowieka w Warszawie. Jednak bardzo szybko zacząłem uważać, że w tym wizerunku coś mi się nie zgadza. Matka Boska w klapie, ten wielki długopis. Pomyślałem, że to jakieś sztuczki wizerunkowe.
Ale był już niekwestionowanym liderem.
Nie, na I Zjeździe Solidarności były również inne kandydatury na funkcję przewodniczącego związku. Wiem też, że na początku września 1980 r., kiedy myślano o utworzeniu jednego związku krajowego, Jacek Kuroń mówił na spotkaniu w Gdańsku, że mamy do czynienia z agentem. Potem kilkakrotnie sam się przekonałem, że prowadził związek w sposób bardzo umiarkowany, co dla mnie i moich kolegów pozostawało nie do przyjęcia, bo było wbrew polskim interesom.
