Współcześni ułani. Szwadron Kawalerii Wojska PolskiegoWspółcześni ułani. "Szwadron Kawalerii Wojska Polskiego. Najpierw koń, potem ułan – mawiają starzy kawalerzyści"

Po 1989 r. powstała myśl o odtworzeniu pododdziału konnego, który wraz z kawalerią pancerną i powietrzną pokazywałby wielowiekową polską tradycję kawaleryjską.
Który z tych koni pańskim zdaniem chodzi najlepiej? – pyta mnie rtm. Wyczawski. Wskazuję wyróżniające się moim zdaniem zwierzę. Zad podstawiony, szyja zganaszowana (wygięta w kabłąk, ale bez przesady), ładny chód. – To Nimro po skoczku Rotmistrzu. Mój koń – z wyczuwalną dumą w głosie odpowiada dowódca Szwadronu Kawalerii Wojska Polskiego.
Święto Wojska Polskiego. Końcówka przygotowań do defilady. Stosunkowo stromy i śliski podjazd asfaltem ul. Belwederskiej w stronę Al. Ujazdowskich nie powinien być wyzwaniem dla koni i jeźdźców ze Szwadronu Kawalerii Wojska Polskiego (SKWP). Jednak po obu stronach jezdni stoją czołgi Leopard 2, które ryczą swoimi potężnymi silnikami. Zwierzaki ułanów zaczynają zachowywać się niepewnie. Choć jeszcze jadą równo stępa, niektórzy jeźdźcy wyczuwają pod siodłem pierwsze oznaki nerwowości. Pododdział kawalerii wjeżdża coraz głębiej między szpaler stalowych lampartów. Jeszcze chwila i szyk trójkowy rozsypie się niczym domek z kart. Ułani poprawiają dosiad. Tu nic więcej nie da się zrobić. Koń nie ma prawa wyczuć nerwowości jeźdźca. Ponad połowa pododdziału defiluje już między czołgami. Najgorzej ma dowódca. On jedzie samotnie na czele, a jego koń nie znajdzie oparcia w zwierzętach towarzyszących mu z lewej i prawej. Szwadron już prawie cały wjechał między huczące silniki.
