Widmo kryzysu. Może zabraknąć kilku milionów baryłek ropy naftowejWidmo kryzysu. "Eliminacja jednego z głównych producentów ropy naftowej na świecie może oznaczać początek poważnego globalnego kryzysu"

Na światowym rynku może zabraknąć kilku milionów baryłek ropy naftowej dziennie po tym, jak Arabia Saudyjska poinformowała swoich europejskich klientów, że część transportów paliwa zakontraktowanych na wrzesień została anulowana.
Decyzja Arabii Saudyjskiej jest skutkiem zniszczenia głównego rurociągu tłoczącego ropę naftową na wybrzeże Morza Czerwonego. Każdego dnia transportowano nim 5 mln baryłek paliwa z pól naftowych we wschodniej części kraju do portu w Janbu. Pozwalało to na ominięcie blokad i utrudnień wzdłuż cieśniny Ormuz, spowodowanych wojną z Iranem.
Według ustaleń rurociąg został zbombardowany przez irackie milicje szyickie, współpracujące z jemeńskimi rebeliantami Huti. Obie te grupy są wspierane przez Iran. Wcześniej Huti, po rozbiciu wojsk jemeńskich i saudyjskich, zdołali przejąć kontrolę nad cieśniną Bab al-Mandab, przez którą wiedzie strategiczny szlak żeglugowy prowadzący z Azji w kierunku Kanału Sueskiego i Europy. Utrata dostępu do niego – podobnie jak w przypadku cieśniny Ormuz – poważnie skomplikowała i ograniczyła saudyjski eksport ropy. Jedyną opcją pozostawał Kanał Sueski, który jest jednak niedostępny dla największych tankowców. Po zniszczeniu rurociągu do portu w Janbu również ta droga została wykluczona.
