Waciki dla pupili. Ranking premii dla samorządowców
Waciki dla pupili. "Polskojęzyczny tabloid przemilczał przy tym, jakie partie i sojusze wymienieni reprezentują"

Czego jeszcze nie było? Takich drobiazgów jak np., że Majchrowskiemu zasądzono w dwóch wyrokach (o czym doniosła „Gazeta Wyborcza”) 60 tys. zł do zapłaty dla właściciela jakiegoś motelu.
Już chciałem krzyknąć: „Yes, yes, yes!”, ale mnie zatkało. Polskojęzyczny „Fakt” (Ringier Axel Springer) wziął pod lupę premie dla samorządowców. Ba, ranking najbardziej uhonorowanych sporządził. I ujął to w tekście pt. „Tak prezydenci miast nagradzają swoich pupili”.
Na pierwszym miejscu znalazł się prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak, który na premie dla przybocznych wydał w ub.r. 715 tys. zł. Wedle uzasadnienia jednego z podwładnych ma tylko trzech zastępców, którzy tyrają za czterech, bo czwarty jest nieobsadzony. Drugie miejsce zajęła prezydent Aleksandra Dulkiewicz. Można rzec, szczęściara, zastępców ma czterech, a ci dyrektorów, którzy też tyrają, więc „za pracę wykraczającą dużo ponad bieżące obowiązki” gdański magistrat przyznał im 641 tys. zł. „Ciekawa rura…”, że wspomnę skecz kabaretu Ani Mru-Mru o nurkowaniu przy ścieku. Trzeci na pudle to prezydent Krakowa Jacek Majchrowski, który nagrodził swoich zastępców sumą prawie 0,5 mln zł. Poza podium uplasowali się prezydenci: Szczecina – Piotr Krzystek, Wrocławia – Jacek Sutryk, Łodzi – Hanna Zdanowska, Katowic – Marcin Krupa, i Białegostoku – Tadeusz Truskolaski, którzy „ukrywają informację o nagrodach dla swoich najbliższych współpracowników” („Fakt”).
