W kwestii różnorodności. "PE jest instrumentem lewicy"
W kwestii różnorodności. "PE jest instrumentem lewicy do narzucania narodom Europy swojego lewackiego monopolu"

W UE nie obowiązuje zasada różnorodności, ale jednolitości, jednomyślności, konformizmu i przymusu.
O pewnym szczególnym momencie w trakcie uroczystej sesji Parlamentu Europejskiego, w 70-lecie jego istnienia, pisze portal wPolityce.pl. „Wczoraj było obecnych troje premierów, zachwycało się nad różnorodnością i nagle wychodzi facet, który ma inny punkt widzenia i oni wpadają we wściekłość – tupią, gwiżdżą, obrażają. Mówienie o różnorodności to kłamstwo”.
Tych trzech byłych premierów to najprawdopodobniej Jerzy Buzek, Marek Belka i Włodzimierz Cimoszewicz, bo łącznie jest ich pięcioro, wliczając Ewę Kopacz i Leszka Millera. Towarzystwo zgrane i niezwykle ideowo zróżnicowane, że przypomnę ich zgodne głosowanie nad rezolucją PE w sprawie tzw. mechanizmu warunkowości w budżecie Unii Europejskiej. Połączyła ich szczególna miłość do kraju pochodzenia – Polski, której nie należy przekazywać żadnych unijnych pieniędzy dopóki rządzi PiS, aż w miejscu znienawidzonej władzy nie pojawią się towarzysze, zasłużeni w bojach z polskim narodem w czasach PRL i w III RP.
