„U Donka”. Zakład fryzjerski. Nieprzyzwoity premier„U Donka”. Zakład fryzjerski. "Jak premier Donald Tusk zrobić coś tak nieprzyzwoitego?"

skoro mieliśmy do czynienia z okupacją, to znaczy, że jej wykonawcy byli jak kiedyś Gestapo i SS. Zaś ich zwolennicy to zwyczajni kolaboranci.
„Skończyła się pisowska okupacja Polski” – zadeklarował premier na portalu X (d. Twitter). I jakoś przeszło to bez echa, a nie powinno.
Nie wiem, jak brzmiało słowo „okupacja” w rodzinnym domu Donalda Tuska, nie chcę dociekać, jak odbierano je na Kaszubach, które jednak miały inne doświadczenia niż większość Polski. W warszawskich i łódzkich mieszkaniach moich dziadków jeszcze w latach 80. wspomnienie okupacji wywoływało u nich dreszcze przerażenia, przywoływało najczarniejsze wspomnienia: terror niemieckich żołdaków, łapanki, rozstrzelania bliskich, głodowe racje żywności, godzina policyjna… Moja mama do śmierci opowiadała historię o tym, jak chciała zjeść zgniłego pomidora, leżącego na dworcowym trotuarze przy obozie w Radogoszczy, dokąd trafiła wraz z babcią.
