Trumny i kołyski. Czy chce nam się żyć?
Trumny i kołyski. Czy chce nam się żyć? Czy Polska ma trwać? Po co w ogóle Polska?

Zaczynając od zaraz, trzeba sprawdzić, czy komuś w ostatnich latach udało się istotnie zatrzymać spadkowy trend urodzeń.
Jeżeli spadek urodzeń okaże się trwały, prognozowana liczba ludności w Polsce na koniec XXI w. wyniesie 17 mln (optymistycznie), a realistycznie zaledwie 13,7 mln.
W lutym 2022 r. urodziło się u nas zaledwie 23 tys. dzieci. To najniższy miesięczny wskaźnik od II wojny światowej. W tym samym miesiącu zmarło 42 tys. Polaków. Patrząc na dane za ostatnie 12 miesięcy, w Polsce przyszło na świat 326,7 tys. dzieci, a zgonów odnotowaliśmy 510,7 tys. Takiego rozdźwięku między urodzeniami i zgonami jeszcze nie zanotowaliśmy. Liczba trumien od marca 2021 r. do marca 2022 r. przewyższyła liczbę kołysek o 184 tys. Mówiąc obrazowo, to tak jakby ktoś wymazał z mapy Polski miasto wielkości Kielc czy Gliwic. Oczywiście dramatycznie wysoka śmiertelność spowodowana była kryzysem zdrowotnym wywołanym walką z pandemią, ale tak niskiej liczby urodzeń jeszcze nie notowano.
