Trudno o dobrego Niemca. "Zło, które nie zawsze przegrywa"
Trudno o dobrego Niemca. "Poruszająca historia zła, które nie zawsze przegrywa"

„Król Olch” Magdaleny Ogórek to historia zderzenia zła i dobra, przedstawiona na przykładzie dwóch skrajnych postaci – zbrodniarza wojennego Otto von Wächtera i szlachetnego Wilma Hosenfelda. Choć zło nie odnosi pełnego triumfu, a dobro zdobywa indywidualne zwycięstwa, ich losy pokazują, że granice między tymi wartościami bywają niejednoznaczne.
„Król Olch” Magdaleny Ogórek to poruszająca historia zła, które nie zawsze przegrywa, i dobra, które wcale nie triumfuje.
Ta opowieść jest jak najlepsze westerny. Dobro i zło są w nich wyraźnie oddzielone. Ale puenta jest jak z antywesternu, gdzie jednak się mieszają. W „Królu Olch” Magdaleny Ogórek zło wprawdzie nie triumfuje, ale też jednoznacznie nie przegrywa. Z kolei dobro wygrywa indywidualnie, ale nie bezwzględnie. Po stronie zła mamy Ottona von Wächtera (bohatera dwóch wcześniejszych książek Ogórek: „Lista Wächtera” oraz „Kat kłania się i zabija”), po stronie dobra Wilma Hosenfelda. Wächter to SS-Gruppenführer, gubernator dystryktu krakowskiego Generalnego Gubernatorstwa oraz dystryktu Galicja, zbrodniarz wojenny i złodziej polskich dóbr kultury. Hosenfeld to kapitan Wehrmachtu, ale przede wszystkim głęboko wierzący katolik, mąż, ojciec, człowiek. W książce Ogórek niebywałe są sceny, gdy Hosenfeld wchodzi w mundurze do polskich kościołów, przyjmuje komunię. Modli się razem z Polakami, w żaden sposób nie daje im odczuć, że czuje się kimś lepszym. Jeśli coś demonstruje, to pokorę.
