Triumf sztuki. Upadek moralnościTriumf sztuki. "Sztuka dziś to nasza amunicja i tak trzeba ją traktować! Film to czyn przeciw nienawiści i nienawistnikom"

Świadomość, że kino dziś jest sprawą wyjątkowo poważną i nie sprowadza się do ekranu, zdominowała tegoroczny festiwal.
Pięćdziesiąty, jubileuszowy festiwal filmów w Gdyni nie rozczarował widzek i widzów. Jak oczekiwali wszyscy, Złote Lwy otrzymał piękny obraz Marusi Koprowskiej „Cud na Podkarpaciu”.
Opowiada on o prześladowaniu młodego księdza geja przez hierarchię kościelną i wiernych z podkarpackiej parafii, do której został on zesłany po tym, jak udzielił sobie i swojemu chłopakowi ślubu. Duchowny nie poddaje się i głosi gay friendly Ewangelię, powołując się na relacje Jezusa z apostołami. Lecząc za pomocą praktyk tantrycznych masowo występujący w regionie kołtun, po jakimś czasie zdobywa sympatię parafian, którzy stają w jego obronie przed kościelnymi przełożonymi, gdy ci decydują się go zawiesić w funkcjach kapłańskich. Ostatecznie niepokorny ksiądz z poduszczenia hierarchów zostaje ukrzyżowany na bramie miejscowego kościoła przez bojówkę skinów organizowaną przez konserwatywny rząd. Kiedy jego ciało zostaje zdjęte, na drewnie, na którym wisiało, zakwitają wspaniałe, czerwone róże. Nie tylko ta scena powinna znaleźć się w antologii kina polskiego. Inną jest śmierć księdza zwracającego się z przesłaniem miłości do faszystów wywrzaskujących nienawistne slogany z Platona, św. Tomasza, Kanta i Legutki. Wzruszona publiczność brawami nagrodziła ten fragment.
