Trauma. "Rafał Trzaskowski w kiepskim stanie już w Końskich"Trauma. "Rafał Trzaskowski był w kiepskim stanie już w Końskich"

Być może to ostatnia deska ratunku i widok „taty”, który udaje się do mediów, by go bronić i chwalić, pozwoli mu wyzwolić się z politycznego marazmu
Z niemałym zaskoczeniem została odebrana ofensywa medialna Donalda Tuska, który uznał, że wobec kłopotów Rafała Trzaskowskiego i nieudolności jego sztabu wejdzie do gry i zacznie pojawiać się w Sejmie czy w mediach. Zdziwienie wynika z faktu, iż ocena działań gabinetu po 1,5 roku jest gorsza niż opinie na temat rządu Prawa i Sprawiedliwości po 8 latach i tak intensywnej operacji nienawiści, że każda inna ekipa już dawno musiałaby się pakować.
Czy Tusk jest ślepy na nastroje społeczne, czy tak bardzo zakochany w sobie? Być może jedno i drugie, ale podejrzewam, że przyczyna jest inna. Rafał Trzaskowski był w kiepskim stanie już w Końskich, o czym świadczy nie tylko jego zachowanie w trakcie własnej debaty robionej przez TVP w likwidacji, lecz także wynajęcie psychologa, który miał go emocjonalnie „rozmasować”. Nie wiem, czy dalej korzysta z takiego wsparcia, ale nie ulega wątpliwości, że z każdym miesiącem sytuacja prezydenta Warszawy stawała się coraz trudniejsza, a z kłopotami wróciła pamięć wszystkiego, co wydarzyło się pięć lat temu. Przecież to wtedy, mając dużo większe szanse niż cała reszta (wymieniając kandydatkę na kandydata, PO zamieniła wyścig w sztafetę), przegrał z Andrzejem Dudą, a teraz ma w perspektywie kolejną porażkę w wyborach prezydenckich.
