Szyk bojowy na walną bitwę z PiSSzyk bojowy na walną bitwę z PiS. "Nie wiadomo, co lepiej może posłużyć celowi odsunięcia PiS od władzy"

Jeśli PiS coraz wyraźniej będzie zmierzać ku oddaniu władzy, to centrolewicowe partyjniactwo zapewne rozkwitnie jeszcze przed wyborami.
Decyzja liderów opozycji, czy do wyborów iść w koalicji z jednolitą listą, czy raczej rozproszyć listy wyborcze, którą muszą podjąć w 2023 r., nie będzie wynikać z ich wiedzy i rozeznania sytuacji, ale z politycznej intuicji, a także z ich uprzedzeń, strachów i idiosynkrazji.
Koncept przedwyborczej centrolewicowej koalicji, jeszcze niedawno z żarliwością i podenerwowaniem forsowany przez Donalda Tuska, na razie spadł z porządku dziennego polskiej polityki. I być może już nań w ogóle nie powróci, jeśliby miało się okazać, że perspektywa przyszłorocznej utraty władzy przez PiS, borykające się z rosnącą nawałą przeciwności, będzie się okazywać coraz bardziej realistyczna. Bo też motywacja do forsowania przedwyborczej koalicji, a co za tym idzie – wspólnej listy wyborczej centrolewu, w takich okolicznościach praktycznie by wygasła. Jeśliby bowiem cztery partie centrolewu, czyli PO, Lewica, Polska 2050 i PSL, nabrały wiary we własne siły i własną zdolność przejęcia władzy, to szyk bojowy, w jakim ich armie miałyby maszerować po nieuchronne zwycięstwo, nie miałby już rozstrzygającego znaczenia. Na razie jednak ten warunek nie jest spełniony. Od dłuższego czasu panuje bowiem stan względnej i chwiejnej równowagi sił pomiędzy obozami władzy i opozycji. A prawdopodobieństwo sukcesu wyborczego jednej bądź drugiej strony od wielu miesięcy wygląda mniej więcej tak samo (o ile w ogóle w polityce polskiej, i to w dzisiejszym, tak niepewnym czasie, można racjonalnie oceniać prawdopodobieństwo rzeczy, które mają się zdarzyć za rok z kawałkiem).
