Sztuczni inteligenci w czasach sztucznej inteligencji
Sztuczni inteligenci w czasach sztucznej inteligencji. "Prawdziwych inteligentów została jeszcze garstka, ale to rzadki, unikalny gatunek"

W naszym kraju należy przede wszystkim starannie określić granicę między sztuczną inteligencją a sztucznymi inteligentami.
Historia ludzkości – poza innymi aspektami – jest historią rewolucji technicznych. Dla przypomnienia kilka przykładów, które zrewolucjonizowały życie ludzkich stad: koło, nafta i benzyna, silnik parowy, maszyny tkackie, fale radiowe, obrazy telewizyjne, samoloty, komputery osobiste…
Najnowszy z wynalazków o światowym zasięgu nazwano sztuczną inteligencją. Nazwa nie jest precyzyjna, ale się przyjęła, ponieważ słabo inteligentnym ludziom trudno zdefiniować to, co stworzyli najwybitniejsi Homo sapiens. Taki paradoks mamy na tapecie. W naszym kraju należy przede wszystkim starannie określić granicę między sztuczną inteligencją a sztucznymi inteligentami. Z powodów historycznych stało się tak, że społeczna warstwa inteligencji z epoki przedkomputerowej, utworzona na resztkach feudalizmu, stała się siłą niepodległościową. Naród przez półtora wieku zaborów, rujnowany przez dwie mordercze wojny, degradowany przez wschodnie cepy i zachodnie trepy potrzebował ożywczych myśli! Myśli objaśniających nasze tragiczne położenie i ukazujących drogę nadziei. Stąd wysoka pozycja ludzi kultury, sztuki, myślicieli społecznych, ideologów, przywódców politycznych i wojskowych. Elitą zniewolonego narodu była warstwa skoncentrowana na najważniejszym celu – na odzyskaniu niepodległości. Przy każdej okazji była ona prześladowana przez okupantów.
