Szczyt klimatyczny COP30 w Belém - hipokryzja w tropikach
Szczyt klimatyczny COP30 w Belém, czyli hipokryzja w tropikach. "Jak klimatyczna elita urządziła sobie tropikalną ucztę"

COP30 to szczyt paradoksów – negocjacje narodowych zobowiązań klimatycznych w oparach diesla, podczas gdy połowa Belém tonie w ściekach bez kanalizacji.
Oto, drodzy państwo, kolejny akt klimatycznego teatru absurdu. Właśnie dobiegł końca COP30 w Belém, bramie do Amazonii – tej samej, gdzie gęsty las deszczowy miał być tłem dla ratowania planety, a stał się sceną dla ekologicznej farsy. Podczas gdy wy, szanowni obywatele, dusiliście się latem w 30 st. Celsjusza bez klimatyzacji, myliście ręce zimną wodą i marzliście zimą w niedogrzanych domach, klimatyczna elita urządziła sobie tropikalną ucztę.
Dwa tygodnie w Turcji dla was z dziećmi? Zapomnijcie – latanie niszczy klimat, no, może raz na trzy lata… Ale zbawcy planety? Oczywiście mogą. Zlecieli się prywatnymi odrzutowcami z całego globu, emitując tony CO2, by pogadać o… cięciach emisji. Klasyczna hipokryzja w pełnej krasie.
