COP30, czyli szczyt hipokryzji w brazylijskim Belém
COP30, czyli szczyt hipokryzji w brazylijskim Belém. Prywatne odrzutowce przywożące uczestników COP30 wyemitują tony CO2

Chiny - czyli emitent numer jeden, na które przypada niemal jedna trzecia emisji CO2, wciąż budują elektrownie węglowe.
Tysiące gości z przywódcami wielu krajów na czele, setki konferencji i paneli dyskusyjnych, zespoły negocjacyjne, a wszystko po to, by ocalić „płonącą planetę”. Tak w skrócie można określić światową konferencję klimatyczną, rozpoczynającą się 10 listopada w małej brazylijskiej miejscowości Belém, zwanej wrotami do Amazonii.
Przedstawiciele państw Globalnego Południa będą mieli bezpłatną wycieczkę do Brazylii, przy okazji prywatne odrzutowce przywożące uczestników COP30 wyemitują ileś dodatkowo ton CO2, będzie powszechne ściskanie dłoni i mnóstwo pamiątkowych fotografii i… to wszystko, bo na merytoryczne dyskusje, nowe podejście i faktyczną adaptację do zmian klimatu, nie ma co liczyć
