Szczęście Irlandczyków się wyczerpuje. Nic nie trwa wiecznie
Szczęście Irlandczyków się wyczerpuje. "Piętrzą się problemy, poczynając od migracji... kończąc na cłach Trumpa"

Fajnie jest żyć na bogato, częściowo na cudzy koszt, ze sztucznie napompowanym PKB, w poczuciu moralnej wyższości. Ale nic nie trwa wiecznie.
Po gwałtownym boomie gospodarczym z lat 90. XX w. w Irlandii nie ma dziś już śladu. Za to piętrzą się problemy z pogarszającymi się relacjami Dublina z Waszyngtonem na czele.
Gospodarka Irlandii jest jak pies, który jednocześnie szczeka i merda ogonem. Komisja Europejska prognozuje, że w tym roku kraj odnotuje „wyjątkowy” wzrost na poziomie blisko 11 proc. PKB. Jednocześnie piętrzą się problemy, poczynając od masowej migracji i związanego z nią kryzysu mieszkaniowego, a kończąc na karnych cłach Donalda Trumpa, szczególnie bolesnych dla Irlandii, silnie uzależnionej od amerykańskich firm technologicznych i farmaceutycznych, które mają tu swoją bazę.
